Gazeta zaznacza, że te systemy rakiet przeciwlotniczych będą
stacjonowały w odległości 80 km od obwodu kaliningradzkiego. Przypomina też, że
podczas wyzwalania Morąga w 1945 roku poległo tysiąc żołnierzy Armii
Czerwonej.
"RBK-daily" zwraca również uwagę, że amerykańscy wojskowi przerzucili
Patrioty do Polski na krótko przed wizytą prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa w
Waszyngtonie. "Eksperci mówią, że z wojskowego punktu widzenia nie ma to większego
znaczenia; że to krok czysto polityczny. Ta polityka może utrudnić
rosyjsko-amerykański +reset+" - pisze dziennik, wydawany we współpracy z niemieckim
"Handelsblatt".
REKLAMA
Miedwiediew udaje się do USA w ostatnich dniach czerwca, po
szczytach G8 (25 czerwca) i G20 (26-27 czerwca) w Kanadzie.
"RBK-daily"
przypomina, że rozmieszczenie baterii Patriot w Polsce było planowane na kwiecień,
jednak stale je odraczano. "Zdaniem ekspertów, przyczyn mogło być wiele - i prace
nad nowym rosyjsko-amerykańskim traktatem START i euforia z powodu +resetu+ i
tragiczna śmierć prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego, razem z którym pod Katyniem
zginął kwiat państwowej wierchuszki" - wskazuje gazeta.
"RBK-daily" konstatuje,
że "formalnych przeszkód do wysłania rakiet Waszyngton nie miał - intryga polegała
tylko na tym, jaki moment na to wybierze".
"Zgodnie z logiką wydarzeń Amerykanie
powinni byli poczekać do wyznaczonych na czerwiec wyborów prezydenckich w Polsce i
doprecyzować termin dyslokacji. Niewykluczone, iż obawiali się, że do władzy dojdą
siły, które nie będą prowadziły wyraźnie zarysowanej proamerykańskiej polityki i że
mogą powstać problemy z rozmieszczeniem Patriotów" - cytuje dziennik politologa
Władimira Jewsiejewa z Ośrodka Bezpieczeństwa Międzynarodowego Rosyjskiej Akademii
Nauk.
"Waszyngton nie miał żadnej pilnej potrzeby, aby instalować te baterie w
Polsce. Systemy te są wykorzystywane jako środki obrony przeciwlotniczej; rakiet
balistycznych zwalczać nie mogą" - oświadczył politolog. /pap/