"WSJ" podaje, że trwa proces jego deportacji; w
poniedziałek mężczyzna pozostawał w areszcie. Nie postawiono mu żadnych zarzutów,
gdyż śledczy nie zebrali przeciwko niemu wystarczających dowodów i doszli do
wniosku, że jego przypadek był odmienny od grupy, której członków oskarżono o
szpiegostwo na rzecz Rosji.
Nie jest jasne, dlaczego śledczy zainteresowali się
Rosjaninem, ale agenci FBI zaczęli go obserwować krótko po tym, jak przyjechał do
USA w październiku 2009 roku. Jego nazwisko wypłynęło w trakcie śledztwa dotyczącego
dziesięciorga szpiegów wymienionych przez Amerykanów w piątek w Wiedniu na czterech
mężczyzn skazanych w Rosji za współpracę z zachodnimi wywiadami.
REKLAMA
"WSJ" dodaje, że
od czasu piątkowej wymiany wszystkie osoby nie pojawiają się publicznie w żadnym z
krajów i oczekuje się, że będą składać długie wyjaśnienia przedstawicielom wywiadów.
Władze USA poinformowały, że niepełnoletnie dzieci rosyjskich agentów zostały
odesłane do Rosji, by dołączyć do swoich rodziców.
PAP