Po obejrzeniu filmu Ala Gore’a Hardy, wcześniej działający w branży jubilerskiej, postanowił zaangażować się w ekologię i zrobić wszystko, co możliwe, by jego dzieci i wnuki żyły może nie w lepszym, ale przynajmniej takim samym świecie jak on. Tak zrodził się pomysł zielonej szkoły, w całości zbudowanej z naturalnych materiałów, w której dzieci od najmłodszych lat uczyłyby się nie tylko arytmetyki i historii, ale także proekologicznego stylu życia, zachowań i rozwiązań. W ten sposób Hardy oraz jego żona, Cynthia, chcą wychować pokolenie „gotowe do życia w 2025 roku". A wszystko to w bajecznej scenerii tropikalnej wyspy.
REKLAMA
By podkreślić ekologiczny, zrównoważony charakter szkoły, Hardy postanowił zbudować ją z bambusa – materiału, który jest wytrzymały, odnawialny, poddaje się recyclingowi i którego jest w na Bali pod dostatkiem. - Bambus jest niezwykle wytrzymały i nadaje się do ścinania już po 4-5 latach, a nie kilkudziesięciu, jak to jest w przypadku innych drzew wykorzystywanych w budownictwie - wyjaśnia Hardy.
Sercem Zielonej Szkoły jest trzykondygnacyjny budynek wzniesiony na planie dwóch nachodzących na siebie spirali. Na potrzeby konstrukcji zużyto 2630 bambusowych tyczek (a raczej tyk, mając na uwadze ich rozmiary) o łącznej długości siedmiu kilometrów. Koszt budowy wyniósł ponad 225 tys dolarów. – Może to nie jest największy bambusowy budynek na świecie, ale wierzę, że jest tym najpiękniejszym – mówi pomysłodawca nietypowej placówki. Wewnątrz budynku mieszczą się biura administracji, biblioteka, pracownia informatyczna oraz sale spotkań.
Jak wyznał Hardy, nie wszystkie eko-pomysły udało się wdrożyć z powodzeniem. Niewypałem okazały się świetliki w płóciennym dachu (pod wpływem słońca i deszczu materiał sparciał i się porwał) oraz czarne, bambusowe tablice, po których pisano kredą. Gdy nauczyciele zechcieli przynieść do szkoły lubiane przez siebie białe tablice, Hardy zdecydował się zastąpić czarne plansze białymi, wykonanymi z niepotrzebnych szyb samochodowych, wyłożonych od spodu białym papierem.
Twórcy szkoły starają się uczynić ją możliwie samowystarczalną. Ma w tym pomóc nowo zainstalowany generator prądu, zasilany ruchem wody wpadającej w wir w pobliskiej rzece. Wszystkie posiłki w szkole są przygotowywane z lokalnych produktów według tradycyjnych, balijskich przepisów. W sąsiedztwie szkoły znajdują się ogrody warzywne oraz pole ryżowe, na który dzieci uczą się organicznych zasad uprawy tego zboża.
Ekologiczne rolnictwo to nie jedyny z niecodziennych przedmiotów, jaki widnieje w planie lekcji uczniów. Oprócz matematyki, angielskiego czy biologii, dzieci uczą się robienia batików oraz... balijskich sztuk walki. W Zielonej Szkole Hardy'ego uczą się dzieci w wieku od 3 do 15 lat, a wśród nich są zarówno rodowici Balijczycy i Balijki, jak również dzieci z kilkudziesięciu innych krajów świata. Łącznie do szkoły uczęszcza ponad setka dzieci uczonych przez ponad dwudziestu nauczycieli, nie licząc odwiedzających szkołę wolontariuszy.
Pomysły Hardy'ego nie kończą się na szkole - w ramach działań swojej fundacji zachęca i pomaga lokalnym rolnikom w zakładaniu upraw bambusa, który mógłby się przydać do budowy kolejnych konstrukcji.