W filmie pojawiło się oskarżenie, że podwładni Łukaszenki stali za
zabójstwami politycznymi na Białorusi. Dokument opisywał również ze szczegółami
prywatne życie białoruskiego lidera. Twórcy filmu informowali, że podczas robienia
zdjęć ekipa NTV została zatrzymana, a materiał skonfiskowano, ale "przyjaciele" z
białoruskiego KGB wydostali kasety z filmem.
Druga część, która już trafiła do
internetu, opisuje powiązania Alaksandra Łukaszenki z byłym prezydentem Kirgistanu
Kurmanbekiem Bakijewem, któremu Łukaszenko udzielił azylu, gdy ten stracił niedawno
władzę w wyniku przewrotu. Autorzy filmu analizują nielegalne ich zdaniem źródła
dochodów Bakijewa, porównując je z majątkiem Łukaszenki. Kolejnym oskarżeniem jest
opisywana w filmie współpraca białoruskiego lidera ze ściganym przez Kreml rosyjskim
oligarchą Borysem Bieriezowskim. W negatywnym świetle przedstawiana jest także
rzekoma przyjaźń białoruskiego prezydenta z prezydentem Gruzji Micheilem
Saakaszwilim. Ta część filmu musiała być nakręcona w ostatnim czasie, bo dopiero od
kilku dni było wiadomo, że gruziński prezydent udzieli wywiadu białoruskiej
telewizji.
REKLAMA
W środę białoruska telewizja państwowa pokazała krytyczny wobec Rosji
wywiad z Saakaszwilim. Gruziński prezydent chwali w nim Białoruś za nieuznanie
Abchazji i Osetii Płd. oraz nazywa Rosjan okupantami.
Szef ruchu społecznego
"Europejska Białoruś" Andrej Sannikau, uważa, że Saakaszwili działał na prośbę
białoruskiego prezydenta, "straci on jednak sporo sympatyków, stając się
propagandystą Łukaszenki". Również lider białoruskiej Zjednoczonej Partii
Obywatelskiej Anatol Labiedźka jest zdania, że wywiad był odpowiedzią na film
"Ojciec chrzestny". "To smutne, że gruziński prezydent zniżył się do poziomu
adwokata białoruskiego reżimu" - powiedział Biełsatowi.
Na wywiad zareagował szef
rosyjskiej dumy Borys Gryzłow. Nazwał gruzińskiego prezydenta wyrzutkiem i
podkreślił, że takie wywiady nie polepszają stosunków rosyjsko-białoruskich.
Wiceprzewodniczący Dumy Władimir Żyrinowski nazwał zaś wywiad zemstą za pokazanie
filmu "Ojciec chrzestny", gdzie jego zdaniem pokazano prawdę o
Łukaszence.
Politolog Jurij Czawusau uważa, że ani film o Łukaszence, ani wywiad
gruzińskiego prezydenta nie staną się kwestią w polityce między Mińskiem a Moskwą.
"Są to po prostu objawy konfliktu, jaki ma głębsze ekonomiczne przyczyny" -
powiedział Biełsatowi.