W czwartek komisja na niejawnym posiedzeniu
wysłuchuje w Sejmie byłego szefa MSWiA Janusza Kaczmarka. Niejawne wysłuchanie
Kaczmarka ma być uzupełnieniem jego jawnych zeznań przed komisją sprzed dwóch
tygodni.
Przewodniczący komisji Ryszard Kalisz (Lewica) powiedział, że na razie komisja planuje jedną konfrontację pomiędzy byłym szefem ABW
Bogdanem Święczkowskim, a byłym komendantem policji Konradem Kornatowskim. "Jeśli
będzie potrzeba kolejnych, to będziecie państwo o nich informowani" - dodał.
Konfrontacje mają dotyczyć m.in. kwestii narad kierowniczych osób w państwie w I
kwartale 2007 r., na których poruszany był temat tzw. afery węglowej.
REKLAMA
"Jest
mnóstwo sprzeczności w zeznaniach, zarówno tych składanych w prokuraturze łódzkiej,
jak i tych składanych przed komisją" - powiedział Kalisz. Dodał, że komisja musi
ustalić stan faktyczny i jest zobligowana do tego, aby wątpliwości wyjaśnić.
Prokuratura w Łodzi prowadzi śledztwo w sprawie okoliczności śmierci
Blidy.
Potrzebę kilku konfrontacji dostrzega Marek Wójcik (PO). "Niewykluczone,
że konfrontacje będą dwie, być może trzy, zapewne Janusza Kaczmarka ze Zbigniewem
Ziobro i Jarosławem Kaczyńskim. Mogą być też konfrontacje pomiędzy Kaczyńskim a
Święczkowskim odnoszące się do tego, jakie informacje przekazywał szef ABW
premierowi odnośnie zatrzymania Blidy" - zaznaczył poseł.
"Żaden wniosek
dotyczący konfrontacji nie został jeszcze złożony, czekamy na wysłuchanie Ziobry,
dopiero, gdy będziemy mieli pełny materiał dowodowy będziemy w stanie określić jakie
są różnice w protokołach i ile konfrontacji będzie potrzebnych" - mówił Wójcik.
Ziobro ma stanąć przed komisją już po wakacjach.
Z kolei Anna Zalewska (PiS)
powiedziała, że w jawnych przesłuchaniach świadków pojawiły się rozbieżności i stąd
potrzeba przeprowadzenia konfrontacji. "Na pewno jest potrzeba konfrontacji
Kaczmarka i Święczkowskiego" - zaznaczyła.
Na czwartkowym posiedzeniu posłowie
mają natomiast pytać Kaczmarka m.in. o szczegóły innych konfrontacji, do jakich
dochodziło w łódzkiej prokuraturze między nim a Zbigniewem Ziobro i Jarosławem
Kaczyńskim. Protokoły z tych konfrontacji są niejawne.
Kaczmarek przed
rozpoczęciem posiedzenia powiedział dziennikarzom odnosząc się do środowych zeznań
Kaczyńskiego przed komisją, że "zmieniają się trochę w zależności od potrzeby".
Kaczyński mówił w środę m.in., że nie było specjalnych działań w sprawie Blidy,
spotkania w kancelarii premiera dotyczyły szerszej sprawy nadużyć w handlu węglem,
zaś odnośnie Blidy nie było żadnych nacisków.
"Blida w kontekście zeznań
Kaczyńskiego na tyle nie znaczyła nic, na ile jej nazwisko było mniej znaczące niż
nazwiska wielu innych polityków lewicy (...) innymi słowy Blida była kluczem do
drzwi prowadzących do układu" - zaznaczył w czwartek Kaczmarek. Dodał, że były
premier "z kilku narad robi jedną naradę".
To właśnie kwestię liczby narad, na
których poruszano sprawę afery węglowej oraz przebiegu tych narad, świadkowie
komisji przedstawiają rozbieżnie. Świadkowie wysłuchiwani przez komisję mówili o
naradzie, w której poruszono m.in. tzw. aferę węglową. Uczestniczyli w niej oprócz
premiera Kaczyńskiego ówcześni ministrowie: sprawiedliwości Zbigniew Ziobro oraz
SWiA Janusz Kaczmarek, szef ABW Bogdan Święczkowski, szef CBA Mariusz Kamiński,
komendant policji Konrad Kornatowski i prokurator krajowy Tomasz Szałek. Świadkowie
różnie określają jednak datę tej narady - na luty lub koniec marca 2007 r.
Kalisz
pytany o to w środę przez dziennikarzy powiedział, że jego zdaniem "narady były
dwie, jedna w lutym, a druga w marcu (2007), one są trochę przemiennie wyjaśniane".
"Plus było trzecie spotkanie premiera Kaczyńskiego z szefem ABW Święczkowskim tuż
przed realizacją" - dodał. Blida popełniła samobójstwo podczas próby zatrzymania 25
kwietnia 2007 r.
Kalisz zaznaczył, że o sprawy te będzie także pytał podczas
czwartkowego posiedzenia. "Dzisiaj posiedzenie jest przy drzwiach zamkniętych i
będzie miało klauzulę ściśle tajne, co oczywiście nas bardzo ogranicza, bo w
przyjętym sprawozdaniu nie będziemy mogli podać opinii publicznej tych okoliczności"
- powiedział Kalisz.
PAP, im