- Mamy do
czynienia z błędną analizą pana Migalskiego, która pozostawia wiele do życzenia. Nie
należy się spodziewać, aby prezes PiS odpowiadał na tego rodzaju list, bowiem w
Polsce nie ma zwyczaju, aby lider partii politycznej korespondował z komentatorami
politycznymi - powiedział Błaszczak.
Zaznaczył, że Migalski
wciąż nie jest członkiem PiS, a jedynie, jako politolog został wybrany do Parlamentu
Europejskiego z listy tej partii. - Po tym liście można stwierdzić, że pan Migalski
wybrał powrót do roli, jaką przez wiele lat pełnił, czyli komentowania
rzeczywistości politycznej - powiedział Błaszczak.
REKLAMA
Według posła PiS Andrzej
Dera, Migalski publikując na swoim blogu list otwarty popełnił "polityczne faux pas"
obarczając w nim Jarosława Kaczyńskiego winą za niskie notowania partii. - Ten
list był zupełnie niepotrzebny. Jeżeli Marek Migalski chce rozmawiać na temat zmian
w partii, to powinien najpierw wstąpić do PiS, a nie na forum publicznym rozmawiać o
sprawach, które dotyczą spraw wewnętrznych partii. Tak politycy nie powinni robić i
takie zachowanie mi się nie podoba - powiedział Dera.
Poseł
PiS negatywnie odniósł się także do słów Migalskiego, w których wytknął prezesowi
PiS to, iż jest jednym z polityków mającym najniższe zaufanie społeczne. - Marek
Migalski chyba już zapomniał, że ośrodki sondażowe w ostatnich wyborach kompletnie
się skompromitowały. Rzeczywistym wynikiem poparcia były wybory prezydenckie, w
których Jarosław Kaczyński otrzymał ponad 8 milionów głosów. To bardzo dobry
rezultat - podkreślił Dera.
PAP, ps