Tymczasem to właśnie o Ziobrze mówi się jako potencjalnym następcy obecnego prezesa. Wysłany ponad rok temu do europarlamentu Ziobro ostatnio znajdował się raczej w cieniu. Głośniej o nim było tylko podczas różnych rozpraw sądowych i kolejnych posiedzeń sejmowych komisji śledczych. Teraz wyczuł dla siebie koniunkturę i, zapewne chcąc przypodobać się Kaczyńskiemu, w radykalizmie zaczął się ścigać z samym Antonim Macierewiczem. Ciekawe są też jego analizy politologiczne - Ziobro twierdzi, że gdyby strategia kampanii wyborczej była inna (czytaj bardziej „smoleńska" i agresywna), to Kaczyński zostałby głową państwa.
REKLAMA
Te słowa do szewskiej pasji doprowadziły pisowskich liberałów i twórców kampanii Kaczyńskiego. Coraz trudniej wyobrazić sobie współpracę między zwaśnionymi frakcjami wewnątrz partii. PiS, z Kaczyńskim czy bez, jest zbyt ciasne dla Ziobry, Macierewicza i Kurskiego z jednej i Kluzik-Rostkowskiej, Poncyljusza i Migalskiego z drugiej strony. Tym razem nie pomoże chyba nawet doważanie prawej, lewej czy centrowej nogi. Albo jest się poważą formacją i merytoryczną opozycją, gotową do rządzenia, albo monotematycznym betonem.
Przejście Jarosława Kaczyńskiego na emeryturę nie będzie lekiem na całe zło w PiS, jeśli stery w partii przejmie skrzydło neoelpeerowskie pod przywództwem Ziobry. Będzie raczej tak: odejdą liberałowie, zostaną talibowie, którzy stopniowo będą pikować w dół, aż w końcu partia zupełnie się rozleci.
Prezes Ziobro, czyli z deszczu pod rynnę
2010-08-27 07:11
Tymczasem to właśnie o Ziobrze mówi się jako
potencjalnym następcy obecnego prezesa. Wysłany ponad rok temu do europarlamentu
Ziobro ostatnio znajdował się raczej w cieniu. Głośniej o nim było tylko podczas
różnych rozpraw sądowych i kolejnych posiedzeń sejmowych komisji śledczych.
Teraz wyczuł dla siebie koniunkturę i, zapewne chcąc przypodobać się
Kaczyńskiemu, w radykalizmie zaczął się ścigać z samym Antonim Macierewiczem.
Ciekawe są też jego analizy politologiczne - Ziobro twierdzi, że gdyby strategia
kampanii wyborczej była inna (czytaj bardziej „smoleńska" i
agresywna), to Kaczyński zostałby głową państwa.
Te słowa do
szewskiej pasji doprowadziły pisowskich liberałów i twórców kampanii
Kaczyńskiego. Coraz trudniej wyobrazić sobie współpracę między zwaśnionymi
frakcjami wewnątrz partii. PiS, z Kaczyńskim czy bez, jest zbyt ciasne dla
Ziobry, Macierewicza i Kurskiego z jednej i Kluzik-Rostkowskiej, Poncyljusza i
Migalskiego z drugiej strony. Tym razem nie pomoże chyba nawet doważanie prawej,
lewej czy centrowej nogi. Albo jest się poważą formacją i merytoryczną opozycją,
gotową do rządzenia, albo monotematycznym betonem.
Przejście Jarosława
Kaczyńskiego na emeryturę nie będzie lekiem na całe zło w PiS, jeśli stery w
partii przejmie skrzydło neoelpeerowskie pod przywództwem Ziobry. Będzie raczej
tak: odejdą liberałowie, zostaną talibowie, którzy stopniowo będą pikować w dół,
aż w końcu partia zupełnie się rozleci.