Punktem ciężkości niemieckich planów są cięcia
wydatków w sferze socjalnej, stanowiących ponad połowę wydatków państwa.
Przewidziano jednak także kroki podatkowe, w tym wprowadzenie spornego podatku od
komunikacji lotniczej, pobieranego od lotów z niemieckich lotnisk. Wpłynie to na
wzrost cen biletów lotniczych.
Jak powiedział niemiecki
minister finansów Wolfgang Schaeuble, planowane posunięcia oszczędnościowe mają na
celu ograniczenie rekordowego deficytu, będącego skutkiem wdrażania kosztownych
programów walki z kryzysem gospodarczym i finansowym. Budżet niemieckiego państwa
zadłuży się w tym roku na 65 mld euro, co oznacza, że roczny deficyt może przekroczyć 5 proc.
PKB. - Stoimy na stanowisku, że solidne ramy finansowe, do których musimy powrócić
po przezwyciężeniu najgłębszego w historii kryzysu, stanowią przesłankę
zrównoważonej polityki dobrobytu - ocenił minister.
REKLAMA
Według projektu ustawy, od
2011 roku ograniczane będą dodatkowe świadczenia dla osób długotrwale bezrobotnych,
czyli beneficjentów zasiłków Hartz-IV. Państwo zrezygnuje m.in. z opłacania
ubezpieczenia emerytalnego dla pobierających te zasiłki oraz dopłat do kosztów
ogrzewania. Zasiłki rodzicielskie, wypłacane rodzicom, korzystającym z
12-miesięcznego urlopu wychowawczego, zostaną nieznacznie zmniejszone, zaś w
przypadku beneficjentów Hartz-IV - całkowicie zniesione. Wysokość planowanego
podatku od komunikacji lotniczej będzie uzależniona od długości trasy i wyniesie 8
euro na osobę na przeloty krajowe oraz europejskie, 25 euro - na trasy o średniej
długości do 45 euro na długodystansowe. Niemiecki rząd zakłada, że linie lotnicze
doliczą wysokość podatku do cen biletów. Spodziewa się, że wpływy z tego tytułu
wyniosą miliard euro rocznie.
Niemcy zaplanowali również zmniejszenie ulg od podatku
akcyzowego na energię elektryczną dla zakładów produkcyjnych, co ma przynieść
budżetowi od miliarda do 1,5 miliarda euro rocznie. Oszczędności nie ominą też
administracji, w której do 2014 roku zredukowane zostanie od 10 tys. do 15 tys.
etatów. Z kolei siły zbrojne mają ograniczyć wydatki w latach 2013-2014 o 4 mld
euro.
Z projektu ustawy wyłączono natomiast zaplanowany w pakiecie
oszczędnościowym z czerwca podatek od elementów paliwowych, który miałby być
pobierany od koncernów energetycznych i stanowiłby rekompensatę za wydłużenie okresu
funkcjonowania niemieckich elektrowni atomowych poza 2021 rok. Jak poinformowało
ministerstwo finansów, do końca września prowadzone będą negocjacje na temat
alternatywy dla tego podatku. Według pierwotnego projektu ustawy okołobudżetowej
podatek od elementów paliwowych miał przynieść budżetowi państwa 2,3 mld euro
rocznie. Koncerny energetyczne i niemiecki przemysł protestują przeciwko
wprowadzeniu tego obciążenia.
Niemiecka opozycja, a także część rządzącej
chadecji oraz ekspertów krytykowała plany oszczędnościowe rządu, twierdząc, że nie
rozkładają one proporcjonalnie ciężarów związanych z koniecznością oszczędności
budżetowych. Plany Berlina sceptycznie oceniano również za granicą. Niektóre
kraje europejskie, a także USA, wyrażały obawę, że drastyczne oszczędności
niekorzystnie wpłyną na odradzającą się po kryzysie koniunkturę gospodarczą na
świecie.
Schaeuble bronił jednak polityki niemieckiego rządu. Jak podkreślił, Niemcy
stawiają na "redukcję deficytu, sprzyjającą wzrostowi gospodarczemu". - Jesteśmy
lokomotywą wzrostu w Europie - dodał minister, wskazując na rekordowe tempo wzrostu
PKB w drugim kwartale tego roku - 2,2 proc. Oszczędności budżetowe w Niemczech są
konieczne, bo w 2016 roku obowiązywać zacznie zapisany w konstytucji Niemiec hamulec
zadłużenia, zgodnie z którym zobowiązania finansowe netto zaciągane przez państwo
nie mogą przekroczyć 0,35 proc. PKB, czyli ma to być mniej niż 10 mld
euro.
PAP, arb