Internetowy portal Prawa i Sprawiedliwości opublikował wywiad z Jarosławem Kaczyńskim. Prezes PiS odpiera zarzuty na temat jego wypowiedzi o ekspertach "Solidarności". Na niedawnym zjeździe w Gdyni Kaczyński powiedział, że w czasie strajku 1980 r. do stoczni przybyła "grupa ludzi o znanych nazwiskach, ludzi dobrej woli". Według Kaczyńskiego ludzie ci "mieli plan kompromisu, który gdyby go realizować,
okazałby się
być pozorem".
Rację mieli robotnicy
REKLAMA
Pytany o tę wypowiedź szef PiS mówi w
wywiadzie dla partyjnego portalu m.in., że eksperci obawiali się, że
komunistyczna władza "nie przełknie" postulatu powołania legalnych
niezależnych związków zawodowych. - Jest to rzecz powszechnie znana i
nikt poważny tego nie podważa. Tak jak i nie zakwestionuje tego, że
koncepcja przeforsowania postulatu o powołaniu wolnych związków
zwyciężyła i była koncepcją słuszną. Zatem nie powiedziałem
jakiejkolwiek nieprawdy. W tym sporze to robotnicy mieli rację - ocenia szef PiS.
Kaczyński zaprzecza, jakoby "od czci i wiary" odsądzał dawnych ekspertów doradzających "Solidarności".- Powiedziałem tylko o ówczesnych dylematach. Tadeusz Mazowiecki i inni eksperci byli ludźmi pokolenia 1956 roku. Żywili pewne obawy, które w jakimś sensie się zmaterializowały w stanie wojennym. Niemniej w tamtych czasach rzecz nie polegała na tym, by obaw czy wątpliwości nie mieć, tylko na tym, aby potrafić je przełamać i pójść na pewne ryzyko - mówi w wywiadzie szef PiS. Według niego "podobnie jest zresztą dzisiaj". - Choćby w sprawie smoleńskiej czy innych kwestiach politycznych. Według mnie rację mają ci, co nie chcą uprawiać polityki na kolanach, która przynosi nam same klęski - uważa Jarosław Kaczyński.
Rządzący budzą rosnącą niechęć
Kaczyński zaprzecza, jakoby przeprowadzał polityczną ofensywę. - Nie
jest polityczną ofensywą przypomnienie, że wspólnotowe przesłanie
"Solidarności" nie jest dziś w Polsce realizowane w należyty sposób -
mówi prezes PiS. Były premier nie zgadza się z opinią, że "Solidarność" stała się przybudówką PiS-u. - Twierdzą tak politycy Platformy, w tym Bogdan Borusewicz - mówi. Według szefa PiS-u politycy PO chcą w ten sposób wytłumaczyć fakt, że związkowcy niechętnie przyjmują ludzi rządzących dziś Polską. A, zdaniem Kaczyńskiego, "ludzie Platformy nie są w stanie przyjąć do wiadomości jednego prostego faktu, unaocznionego przez ostatnie wybory: tego, że poważna część społeczeństwa bardzo ich nie lubi."
- Bardzo bym przestrzegał ludzi obecnie rządzących Polską, przed ignorowaniem faktu, że w dużej części społeczeństwa, która nie ma żadnych związków z PiS, budzą głęboką i rosnącą niechęć. Niechęć, która przejawiła się także w trakcie zjazdu "Solidarności" - dodaje Kaczyński.
zew, PAP