Gazeta publikuje stenogramy rozmów,
przeprowadzonych przez dowódcę z żołnierzami. Wynika z nich, że dokumenty szkolenia
sfabrykowano ze wsteczną datą. W trosce o bezpieczeństwo załóg latających aferę
ujawnił jeden z tamtejszych pilotów, chorąży Dariusz Warchocki, który swych kolegów
i dowódcę nagrał ukrytym dyktafonem. Do fałszerstwa doszło pod koniec ub.
roku. Jak twierdzi chorąży, dowódca kazał mu sfabrykować dokumentację potwierdzającą, że odbyło się szkolenie, które miało rozpocząć się rozpoczęło się w piątek 20
listopada i trwać cały weekend.
REKLAMA
Pilot złożył doniesienie o popełnieniu przestępstwa do Woskowej Prokuratury
Garnizonowej w Bydgoszczy. Na jej polecenie sprawę badała Żandarmeria Wojskowa, ale
przesłuchiwani żołnierze nie potrafili sobie przypomnieć daty szkolenia, a śladu po
tym wydarzeniu nie było w tzw. rozkazie dziennym. Dowódca eskadry tłumaczył to
przeoczeniem.
Kiedy prokuratura umorzyła śledztwo Warchocki wysłał nagrania do
Ministerstwa Obrony Narodowej i Wojskowego Sądu Okręgowego w Poznaniu. Na razie bez
rezultatu. MON potwierdził "Rzeczpospolitej" tylko tyle, że skarga
wpłynęła.
Gazeta pisze, że Warchocki od dłuższego czasu jest w swojej jednostce
na cenzurowanym. Jak twierdzi, on i jego życiowa partnerka, porucznik Diana Maziarek
są szykanowani. Warchocki jest pilotem z wieloletnim doświadczeniem, w tym również podczas rocznej misji w Iraku. O jego klasie świadczy fakt, że został zakwalifikowany do Grupy Bojowej Unii
Europejskiej.
em, pap, Rzeczpospolita