Z naszych ustaleń wynika, że decyzja o zawieszeniu Elżbiety Jakubiak w prawach członka PiS zapadła sześć dni temu podczas posiedzenia komitetu politycznego partii. Posłanka została ukarana za słowa wypowiedziane na temat listu Marka Migalskiego w rozmowie z Wirtualną Polską z 23 sierpnia. - Tylko w czasach komunistycznych nie wolno było dyskutować, dziś ludzie mają poglądy i głośno o nich mówią. W każdej partii powinno się rozmawiać o jej słabościach. Na tym polega polityka i robi się to na całym świecie (…). Nie ma ludzi nieomylnych, nawet lider popełnia błędy. W każdej opinii powinno odnaleźć się kawałek prawdy o sobie, dlatego myślę, że to darmowa podpowiedź dla całej partii (…). (Migalski – red.) nie jest posłem PiS, dlatego trudno mu zarzucać, że krytykuje własną partię. Jest przede wszystkim, politologiem, więc zajmuje się profesjonalną analizą - mówiła wtedy Jakubiak.
REKLAMA
Jakubiak była członkiem sztabu wyborczego Jarosława Kaczyńskiego w
wyborach prezydenckich; wcześniej pełniła funkcję ministra sportu w jego rządzie;
była też szefem gabinetu prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Posłanka została zawieszona w prawach członka PiS decyzją prezesa
partii. Według statutu PiS szef ugrupowania może postanowić o zawieszeniu "w związku
z uzasadnionym przypuszczeniem, iż działacz PiS naraził dobre imię lub działał na
szkodę PiS".
Jakubiak zaliczana jest przez komentatorów do tzw. liberalnego
skrzydła Prawa i Sprawiedliwości; obok m.in. szefowej kampanii prezydenckiej
Kaczyńskiego Joanny Kluzik-Rostkowskiej i rzecznika sztabu Pawła Poncyljusza. Ten ostatni, przebywający na Forum Ekonomicznym w Krynicy powiedział, że nie wie nic o zawieszeniu swojej koleżanki klubowej.
W
ostatnich tygodniach Migalski, Jakubiak i właśnie Poncyljusz wypowiadali się krytycznie na temat obranego
przez partię, ostrego - w ocenie komentatorów - kursu partii. W niedawnym wywiadzie
dla "Wprost" Jakubiak, pytana, czy po kampanii wyborczej Jarosława
Kaczyńskiego otoczyli "ludzie potulni i bierni" i to oni wpłynęli na zmianę sposobu
myślenia prezesa, odpowiedziała: "na każdego można wpływać, na jego nastrój, na
sposób myślenia. To nie jest ich zwycięstwo, to jest nasza porażka". Dopytywana, czy
błędem członków sztabu Kaczyńskiego było udanie się na urlopy po kampanii, odparła:
"okazało się, że w polityce nie ma odpoczynku. Ja już to kiedyś widziałam i powinnam
być mądrzejsza". Na pytanie, dlaczego Jarosław Kaczyński nie odróżnia dobrej
strategii od marnej, powiedziała: "Widzi, ale nie widzi, gdzie jest jego oparcie.
Sądzę, że po kampanii uznał, że jesteśmy słabsi".
Wywiad Elżbiety Jakubiak z Tomaszem Machałą
Tę ostrzejszą linię PiS w
liście otwartym do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego skrytykował też eurodeputowany
Marek Migalski. W liście obarczył Kaczyńskiego m.in. winą za niskie notowania
partii. W związku z listem Migalski został w ostatnich dniach usunięty - decyzją
Komitetu Politycznego PiS - z delegacji tej partii do Parlamentu
Europejskiego.
Na początku września Jarosław Kaczyński wystosował list do
działaczy PiS, w którym pisał o potrzebie nowego sposobu komunikowania się władz
partii z jej członkami oraz uporania się "ze zjawiskiem nielojalności" w
ugrupowaniu. Kaczyński zapewnił również członków swej partii, że informacje o
jego dymisji są nieprawdziwe. W liście szef PiS odniósł się także do katastrofy
smoleńskiej; w tym kontekście prezes PiS ocenił, że "nadal prowadzona jest polityka
serwilizmu wobec Rosji". "Sprawa Smoleńska w ostatecznym rozrachunku dotyczy statusu
naszego kraju jako państwa niepodległego, odgrywającego podmiotową rolę w stosunkach
z innymi państwami, w tym także z potężnymi sąsiadami" - przekonywał szef
PiS.
arb, PAP