- Stany Zjednoczone mogą, muszą i będą przewodzić w
tym stuleciu - powiedziała amerykańska sekretarz stanu. Amerykańskie przywództwo - oświadczyła -
"stwarza nam najlepszą nadzieję w niebezpiecznym świecie". Wystąpienie odczytano
jako replikę na popularne teorie, że Ameryka wchodzi w okres schyłkowy i wiek XXI
będzie "wiekiem Azji", albo "wiekiem Chin".
Sekretarz stanu polemizowała też z
krytyką polityki zagranicznej administracji prezydenta Baracka Obamy. Wytyka się
jej niewielkie konkretne osiągnięcia i brak sukcesów w realizacji takich celów jak
powstrzymanie planów zbrojeń nuklearnych Iranu. Clinton argumentowała, że sankcje
ekonomiczne wobec Iranu, uchwalone w tym roku przez ONZ, USA i Unię Europejską,
powoli odnoszą skutki. - Reżim w Teheranie zaczyna odczuwać pełne
konsekwencje sankcji. Międzynarodowe instytucje komercyjne i finansowe zaczynają
dostrzegać ryzyko robienia interesów z Iranem - oświadczyła.
REKLAMA
Clinton przyłączyła się też do potępień ewangelikalnego pastora z
Florydy, Terry'ego Jonesa, który zapowiedział spalenie Koranu w zbliżająca się 9.
rocznicę ataku terrorystycznego na USA 11 września 2001 r. Podobnie jak dowódca
wojsk amerykańskich w Afganistanie, generał David Petraeus, szefowa dyplomacji
ostrzegła, że naraża to na dodatkowe niebezpieczeństwo żołnierzy uczestniczących w
operacji USA i NATO w tym kraju.
PAP, arb