Zmiany zaproponowane przez
prezydenta "nie modyfikują niesprawiedliwego i niemożliwego do przyjęcia charakteru
reformy" - oświadczyli związkowcy po spotkaniu. Według jednego z największych
związków - CFDT - odpowiedź Sarkozy'ego na uliczne protesty nie jest przebudową
projektu reformy, lecz tylko "majsterkowaniem" przy niej.
REKLAMA
Szef francuskiego
państwa stanowczo zaznaczył w specjalnym komunikacie, że nie wycofa się z
poniesienia wieku emerytalnego z 60 do 62 lat. Zapowiedział jednak, że władze są
skłonne do negocjacji ze związkami w pewnych bardziej szczegółowych kwestiach zmian
projektu emerytur. Po cotygodniowym posiedzeniu rządu Sarkozy zareagował po raz
pierwszy na wtorkowe masowe manifestacje przeciw reformie emerytur. Zgromadziły one
w całym kraju 2,7 mln uczestników, jak twierdzą związkowcy z CGT. Zdaniem policji w
protestach wzięło udział 1,1 mln ludzi.
Według prezydenta, rządząca centroprawica
będzie mogła utrzymać dotychczasowy próg emerytalny - 60 lat - w wypadku osób, które
pracowały w szczególnie ciężkich warunkach i w efekcie doznały poważnego uszczerbku
na zdrowiu. Zdaniem Sarkozy'ego, nadal będą mogły przechodzić na emeryturę w tym
wieku osoby, które wcześnie - w wieku 14-15 lat - podjęły pracę. Obecnie Francja
należy do krajów Europy, w których najwcześniej można przejść na emeryturę - już w
wieku 60 lat. Obowiązujący obecnie wiek emerytalny został obniżony z 65 lat blisko
30 lat temu, za rządów nieżyjącego już prezydenta-socjalisty Francois Mitterranda.
PAP, arb