Pensje pracowników lekko wzrosły, firmy wciąż produkują, bezrobocie powoli spada - wydaje się, że przynajmniej w Polsce gospodarka stanęła nogi. Autorzy raportu „Twarde lądowanie 2", analitycy i ekonomiści PricewaterhouseCoopers przekonują jednak, że choć najgorsze mamy już za sobą, skutki kryzysu jeszcze długo będą wpływać na gospodarki państw regionu.
REKLAMA
- Nasz region został dotknięty szczególnie mocno. Łotwa i Ukraina stanęły na krawędzi bankructwa, a Bułgaria i Węgry musiały zaciskać pasa by nie podzielić ich losu - przypomina prof. Orłowski.
Aby zniwelować skutki kryzysu rządy wielu krajów zadłużały sie ponad miarę. Sztucznie podtrzymywano hossę w branży motoryzacyjnej czy budowlanej. Trudno było obniżyć wydatki budżetowe bo oznaczałoby to dramatyczne konsekwencje dla społeczeństw. Wprawdzie recesję udało sie zażegnać, ale rachunek jaki przyjdzie nam za to zapłacić jest wysoki.
Już teraz, kryzys zadłużenia, który zaczął się od Grecji, niepokoi rynki finansowe i coraz częściej rodzi dyskusje o niewypłacalności państw znajdujących się w sercu Europy. Oczekuje się, że będzie to największy problem dla rozwiniętego gospodarczo świata, ponieważ koszty obsługi rządowych długów rosną w nienotowanym tempie.
W czołówce najbardziej podatnych na kolejne fale kryzysu państw znajdują się Łotwa, Litwa, Białoruś i Ukraina. Polska podobnie jak Czechy i Słowacja znajdują się wśród gospodarek znacznie bardziej "kryzysoodpornych". - Przetrwanie trudnych czasów wymaga zręczności i odwagi w polityce gospodarczej, a powrót na ścieżkę długookresowego, szybkiego wzrostu gospodarczego nie będzie możliwy bez dokonania reform strukturalnych, zwiększających atrakcyjność inwestycyjną i konkurencyjną regionu - komentuje raport Ryszard Petru, główny ekonomista BRE Banku.
Tomasz Molga z Krynicy
To nie koniec kryzysu
2010-09-08 23:09
Pensje pracowników lekko wzrosły, firmy wciąż
produkują, bezrobocie powoli spada - wydaje się, że przynajmniej w Polsce
gospodarka stanęła nogi. Autorzy raportu „Twarde lądowanie 2",
analitycy i ekonomiści PricewaterhouseCoopers przekonują jednak, że choć
najgorsze mamy już za sobą, skutki kryzysu jeszcze długo będą wpływać na
gospodarki państw regionu.
- Nasz region został dotknięty szczególnie
mocno. Łotwa i Ukraina stanęły na krawędzi bankructwa, a Bułgaria i Węgry
musiały zaciskać pasa by nie podzielić ich losu - przypomina prof. Orłowski.
Aby zniwelować skutki kryzysu rządy wielu krajów zadłużały sie ponad
miarę. Sztucznie podtrzymywano hossę w branży motoryzacyjnej czy budowlanej.
Trudno było obniżyć wydatki budżetowe bo oznaczałoby to dramatyczne konsekwencje
dla społeczeństw. Wprawdzie recesję udało sie zażegnać, ale rachunek jaki
przyjdzie nam za to zapłacić jest wysoki.
Już teraz, kryzys
zadłużenia, który zaczął się od Grecji, niepokoi rynki finansowe i coraz
częściej rodzi dyskusje o niewypłacalności państw znajdujących się w sercu
Europy. Oczekuje się, że będzie to największy problem dla rozwiniętego
gospodarczo świata, ponieważ koszty obsługi rządowych długów rosną w
nienotowanym tempie.
W czołówce najbardziej podatnych na kolejne fale
kryzysu państw znajdują się Łotwa, Litwa, Białoruś i Ukraina. Polska podobnie
jak Czechy i Słowacja znajdują się wśród gospodarek znacznie bardziej
"kryzysoodpornych". - Przetrwanie trudnych czasów wymaga zręczności i
odwagi w polityce gospodarczej, a powrót na ścieżkę długookresowego, szybkiego
wzrostu gospodarczego nie będzie możliwy bez dokonania reform strukturalnych,
zwiększających atrakcyjność inwestycyjną i konkurencyjną regionu - komentuje
raport Ryszard Petru, główny ekonomista BRE Banku.
Tomasz Molga z Krynicy