Joanna Kluzik-Rostkowska zaznaczyła, że rozmowa Elżbiety Jakubiak z Jarosławem Kaczyńskim "dobrze wróży". Jak
powiedziała, bardzo marzy się jej sytuacja, w której PiS załatwia swoje
spory
wewnątrz partii i skupia się na takich rzeczach, jak np. budżet na 2011
r. Pytana, czy nie zamierza odejść z PiS, odparła: "Jestem znacznie
lepszej
nadziei kończąc ten dzień. Mam nadzieję, że będziemy mogli ze sobą
porozmawiać i
postawić na wielonurtowość". Zaznaczyła, że sama czuje się lojalnym
członkiem
PiS.
REKLAMA
6 tygodni od ostatniej rozmowy
Zapytana, co się dzieje z Kaczyńskim, powiedziała, że trudno jej
na takie
pytanie odpowiedzieć. Dodała, że z prezesem PiS ostatni raz rozmawiała
sześć tygodni
temu. - Mam nadzieję, że będę mogła z nim porozmawiać w przyszłym
tygodniu -
dodała. Z kolei na pytanie skąd zmiana języka szefa PiS i inna retoryka
niż w
kampanii wyborczej, stwierdziła, że nie chciałaby "wchodzić w skórę
Jarosława
Kaczyńskiego". Podkreśliła, że "absolutnie nie widzi żadnej gry",
natomiast "widzi
człowieka, który musi godzić dwie role: rolę człowieka ciężko
doświadczonego
katastrofą smoleńską z byciem szefem partii opozycyjnej". - Myślę, że to
jest bardzo
trudne w tej szczególnej sytuacji - dodała Kluzik-Rostkowska.
Żeby Kaczyński był silny
Pytana, czy
człowiek w takiej sytuacji może nadal kierować partią, posłanka
powiedziała, że
Kaczyński "nie jest elementem wymienialnym w PiS". - Nie wyobrażam sobie
sytuacji, w
której Jarosław Kaczyński znika z życia politycznego na pół roku czy na
rok -
mówiła. Na uwagę, że prezes PiS mógłby np. przekazać schedę obecnemu
wiceprezesowi partii Zbigniewowi Ziobrze, Kluzik-Rostkowska odparła, że
nie wyobraża
sobie tej sytuacji. - I powiem szczerze, nie tęsknię za tą sytuacją.
Trzymam kciuki,
żeby Jarosław Kaczyński był silnym człowiekiem - powiedziała.
Ziobrze łatwo krytykować
Posłanka - która
kierowała sztabem wyborczym Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich -
krytykowała
też Ziobrę za to, że mówił w jednym z wywiadów, iż sztabowcy wybrali
błędną
strategię kampanii prezydenckiej. Podkreśliła, że formując sztab zaprosiła do
niego Ziobrę, ale on z tego zaproszenia nie skorzystał. - Bardzo łatwo
mógł
krytykować po wyborach. W związku z tym zastanawiam się, czy on nie
powinien
usłyszeć reprymendy z ust członków partii, skoro nielojalnie mówił o tym
na
zewnątrz, zamiast podzielić się z nami - oświadczyła.
Kluzik-Rostkowska
powiedziała, że nie wie "dlaczego Ziobro nie dostał po głowie" za
swoje
wypowiedzi, ale - jak dodała - będzie trzymała za niego kciuki, żeby
został szefem
kampanii samorządowej. - Uważam, że lojalność nakazywała po pierwsze
zasugerować mi w
czasie kampanii, że jego zdanie na temat strategii jest inne - stwierdziła.
Odmówiła w imię lojalności do Kaczyńskiego
Na pytanie dlaczego nie została
wiceprezesem PiS, Kluzik-Rostkowska odpowiedziała, że nie jest
tajemnicą, iż nie we
wszystkich kwestiach światopoglądowych zgadza się z głównym nurtem PiS.
Zaznaczyła,
że również nie ze wszystkim, co się teraz dzieje, zgadza się. Posłanka
uważa np., że
gdyby na czele zespołu do wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej (którym
kieruje Antoni
Macierewicz) "stała inna osoba, mniej kontrowersyjna, to byłoby to z
korzyścią dla
tych prac".
W takiej sytuacji - uzasadniała - gdyby przyjęła propozycję
zostania
wiceszefem PiS, byłaby nie fair albo w stosunku do samej siebie, albo w
stosunku do Kaczyńskiego. - Albo musiałabym mówić językiem partii, kierownictwa,
albo
musiałabym być nielojalna wobec Jarosława Kaczyńskiego, więc tak
naprawdę, w imię
lojalności wobec niego, nie chcąc stawiać ani jego, ani swoich kolegów w
trudnej
sytuacji, powiedziałam "nie" - mówiła posłanka.
Przyznała, że prezes PiS "chyba
poczuł się tym urażony". - Myślę, że po prostu osobiście zrobiło mu się
przykro, ale
nie chcę wchodzić w jego skórę. To nie była przyjemna rozmowa ani dla
niego, ani dla
mnie też, bo ja po prostu go lubię i nie było mi łatwo powiedzieć "nie"
-
powiedziała Kluzik-Rostkowska.
zew, PAP