Newsletter | Prenumerata | E-wydania | Mobile | RSS
Dołącz do nas:
    
Tutaj jesteś: Strona główna | Tygodnik  Archiwum  Kaczka w sosie własnym
179Autor
AWR Wprost

Kaczka w sosie własnym

Dezintegracja PiS nie powinna być sprowadzana do anegdoty, chodzi w końcu o największą partię opozycyjną w dużym europejskim kraju. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że oglądamy coś na kształt programu "Big Brother" w czymś na kształt partii bolszewickiej.
Partia bolszewicka, jak pisał Majakowski, "to ręka milionopalca, w jedną miażdżącą pięść zaciśnięta". Najważniejsza jest jednak nie metaforyczna pięść, lecz pięść lidera. Czasem nią wygraża. Czasem uderza. Tak jak teraz. Lider to partia, partia to lider, lider to myśl, czasem na papier przelewana. Dzięki prezesowi Jarosławowi nie umrze ani godna ocalenia sztuka epistolografii, ani język pewnej epoki. Wydawało się, że minionej. A jednak nie, trwającej. Tu i ówdzie. Szczególnie ówdzie.
Skocz do tekstu
REKLAMA

Prezes Jarosław napisał list do członków. Kto ma mniej niż 40 lat, tej zapomnianej już melodii, tych fraz i metafor nie uchwyci. Ale my swoje lata mamy i chwytamy w lot. "Sytuacja w Polsce zaostrza się" – czytamy. Oczywiście, że tak, podobnie jak – wraz ze zbliżaniem się do komunizmu – zaostrzała się walka klasowa. "Udany kongres poznański PiS doprowadził do natychmiastowego ataku na naszą formację, i to ataku od wewnątrz". Jasne, wróg czai się wszędzie, a najgorszy jest wróg wewnętrzny. "Przekonana o swej wyższości marginalna grupa w PiS niezadowolona ze spokojnego charakteru kongresu chciała zmiany władz i charakteru partii". To już zbrodnia! Członkowie partii chcieli zmiany władz i charakteru partii!!! W kampanii prezydenckiej "zrobiono wszystko, by wynik był jak najgorszy". Ktoś by pomyślał, że szydzą z prezesa, wkładając mu w usta te słowa, ale to jego własne słowa. On tak myśli, tym językiem mówi, on tak ma.

Telenowelowy rys widowiska pt. "Dezintegracja PiS" wynika z uczuć członków do prezesa. Otóż członkowie są prezesem zafascynowani. Więcej, można odnieść wrażenie, że oni prezesa po prostu kochają. Nie mamy tu więc do czynienia z przypadkiem niezgody na pewną linię polityczną. Mamy do czynienia z zawiedzioną miłością. Członkowie czują się porzuceni, w swej jednostronnej miłości osamotnieni. Zawieszona w prawach członka Elżbieta Jakubiak żali się, że jej dzieci pytają strwożone, czy pan Jarosław nie lubi już mamy. Bezczelny Paweł Poncyljusz mówi jakiś czas temu, że prezes powinien do Sulejówka. Na emeryturę więc niby prezesa wysyła, ale wielkość Marszałka mu przypisuje. Posłanka Kluzik-Rostkowska mówi, że ona powalczyłaby o przywództwo w partii, ale gdyby walczył o nie Ziobro. Bo przywództwo prezesa Jarosława, to wiedzą wszyscy, do jakiegoś 2027 r. zakwestionowane być nie może, tyle wygranych wyborów z rzędu, co tu kwestionować?

Podziel się
(niezalogowany)
Nick
rycho 83.26.100.*
Data dodania
2010-11-21 18:27:36
szmaciarzrozwiń komentarz
  
Kolejne strony: 1 2 ... 4 Następna strona  Pierwsza strona 














Polecamy

Polecamy
Dodatek Wprost - Światowej klasy projekt KGHM w Chile (PDF)
Reklama
Reklama
Reklama

Dodatkowe opcje wyszukiwania:
Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. zamknij
Więcej informacji w naszej Polityce prywatności