Gdyby zamiast wielkiej laudacji uzasadnić nasz wybór
jednym prostym zdaniem, brzmiałoby ono tak: W zeszłym roku nikt spośród nas,
Polaków, nie pokazał lepiej niż Henryka Krzywonos i Justyna Kowalczyk, jak
powinien się zachowywać człowiek przyzwoity i ile może osiągnąć człowiek oddany
temu, co robi.
Jedno zdanie nie oddaje jednak sensu tego wyboru. Bo nie
jest tak, że Henryka Krzywonos zasługuje na tytuł wyłącznie dlatego, że
odparowała prezesowi PiS, a Justyna Kowalczyk wyłącznie dlatego, że zdobyła
olimpijskie złoto. To prawda, pani Krzywonos znalazła się na ustach wszystkich,
gdy na zjeździe „Solidarności" w rocznicę porozumień sierpniowych
weszła na trybunę i powiedziała kilka prostych słów, których wymagała zwykła
przyzwoitość. To prawda, Justyna Kowalczyk wprowadziła w stan euforii Polskę,
gdy wygrała na igrzyskach w Vancouver bieg na 30 km i zdobyła dla naszego kraju
pierwsze złoto na zimowych igrzyskach od 38 lat. Te dwa momenty są i pozostaną
na kliszach naszej pamięci.
Ale obie panie zasługują na to
wyróżnienie przede wszystkim za życiową postawę. Henryka Krzywonos całe życie
zachowywała się po prostu uczciwie, dlatego było oczywiste i naturalne, że jak
przyszło co do czego, to powiedziała to, co powinno być powiedziane. Tak po
prostu. W przypadku Justyny Kowalczyk było oczywiste i naturalne, że olimpijskie
złoto po upiornie ciężkim, przypominającym katorgę biegu, zdobył ktoś, kto od
bardzo wielu lat dzień w dzień wykonuje katorżniczą pracę.
Nagrodę
Człowiek Roku tygodnika „Wprost" przyznano już 19 razy, aż 17 razy
otrzymywali ją politycy. Bardzo często byli to politycy, którzy właśnie
wygrywali wybory albo sprawiali wrażenie, że wkrótce je wygrają.
Jeśli w tym roku wybraliśmy dwie osoby spoza polityki, to nie dlatego,
że od dawnej prawidłowości chcieliśmy się odciąć. Uznaliśmy po prostu, że
wygrana w wyborach, to – przy całym szacunku dla zwycięzców – wciąż
za mało, by być Człowiekiem Roku.
Chcieliśmy, by nagrodę tę
otrzymały osoby reprezentujące wartości, które powinny być w Polsce nie tylko
dostrzegane, ale i afirmowane. Jakie to wartości? Te pozornie najprostsze.
Uczciwość, godność, prawdomówność, szlachetność, bezkompromisowość, skromność,
prawość, szczerość, determinacja, pracowitość.
W swoim życiu Henryka
Krzywonos podjęła kilka kluczowych decyzji, które pokazały, kim jest. Decyzji
słusznych i uczciwych. W 1980 r. poparła strajk na Wybrzeżu. Dlaczego? Bo tak.
Gdy okazało się, że nie może mieć dzieci, postanowiła stworzyć rodzinę dzieciom,
które innej szansy na wychowanie w rodzinie nie miały. Dlaczego tak zrobiła? Bo
uznała, że tak trzeba. Gdy w rocznicę historycznego wydarzenia z trybuny
obrażano ludzi przyzwoitych, weszła na tę trybunę i wzięła opluwanych w obronę.
Dlaczego? Bo uznała, że tak trzeba, choć przecież wiedziała, że przez wielu
zostanie za to opluta.
W świecie Henryki Krzywonos ludzie nie dzielą
się na przyjaciół i wrogów. Dzielą się na tych, którzy są uczciwi, i na tych,
którzy uczciwi nie są. W tym świecie na szacunek zasługują wszyscy. Takie to
proste, ale niezupełnie powszechne, prawda? Henryka Krzywonos przez
dziesięciolecia czyniła świat wokół siebie lepszym. Czasem robiła to dla kilku
osób, czasem dla wielu, zawsze dla zasady. Dziś zbiera za to laury. I słusznie.
Wraz z nią mogą się czuć wyróżnieni wszyscy ludzie postępujący tak jak ona.
Justyna Kowalczyk pokazuje, jaką siłę mają marzenia, jaką moc ma
determinacja, jakie efekty daje praca. Dziewczyna z Kasiny Wielkiej postanowiła
podbić świat. Powiedziała sobie, że chce się wspiąć na szczyt. Jak postanowiła,
tak zrobiła. Nie szła na skróty, bo nie chodzi na skróty. Nie liczyła na
chwilowy, jednorazowy triumf. Wykonała gigantyczną pracę, by na sportowy szczyt
wejść i długo na nim pozostać. Nie nasyciła się jednym sukcesem. Chce więcej,
pracuje coraz więcej. Niektórzy mają pretensje, że z uporem i ostro stawia
kwestię uczciwości sportowców, ale to dokładnie ta sama ostrość, ten sam upór i
determinacja, które sprawiają, że każdego dnia umie pokonać własną słabość i
ból. Trudno o lepszy wzór dla młodych ludzi, którzy szukają inspiracji i
dowodów, że naprawdę niemal wszystko jest możliwe.
Polska, jak żaden
kraj, nie jest i nie będzie krajem zamieszkanym przez anioły dobroci, jak
Henryka Krzywonos, ani tytanów pracy, jak Justyna Kowalczyk. Ale w każdym kraju
niezbędni są ludzie, których można podziwiać, których chciałoby się stawiać za
wzór i naśladować. A że naśladować ich nie jest łatwo? Cóż, jak powiedział
kiedyś Bernard Shaw, ideały są jak gwiazdy, nie można ich dotknąć, ale można się
według nich orientować.