Tusk podkreślił, że jako prezes Rady Ministrów długo dyskutował na
ten temat "z ministrem rolnictwa i ludźmi, którzy czują
się odpowiedzialni za polskich rolników". Stwierdził, że ponieważ
sprawa ta rodzi wiele pytań, to on zrozumie prezydenta, zarówno jeżeli
zdecyduje się podpisać ustawę o
nasiennictwie, jak i gdy tego nie zrobi. - To dylemat nierozwiązywalny
- przyznał Tusk.
Szef rządu zaznaczył, że nikt nie jest za tym, by polski rynek
zalała żywność GMO, ale też nikt nie chce, by polskie rolnictwo
straciło konkurencyjność na rzecz tych, którzy używają produktów
genetycznie modyfikowanych, czyli np. soi,
kukurydzy do produkcji pasz dla trzody czy kurczaków. Zdaniem szefa rządu sprawa stosowania produktów genetycznie modyfikowanych jest "jednym z tych dylematów, gdzie można
podjąć różną decyzję", ale w każdym przypadku trzeba będzie ponieść tego koszty.
REKLAMA
Ustawa o nasiennictwie podczas całego okresu procedowania w
parlamencie wzbudzała wiele
kontrowersji. Została uchwalona 1 lipca. Po pracach w Senacie, które
zakończyły się 29 lipca, dokument został skierowany do prezydenta,
który może ustawę podpisać, zawetować
lub skierować do Trybunału Konstytucyjnego. Ustawa nie reguluje upraw genetycznie modyfikowanych. Określa tylko tryb rejestracji i wytwarzania materiału siewnego głównie
tradycyjnych odmian roślin.
Przepis ustawy, który budzi kontrowersje dotyczy możliwości
rejestracji odmian transgenicznych. W ustawie znalazł się, bo tego
wymaga unijne prawo.
Jak tłumaczył w Senacie wiceminister rolnictwa Jarosław Wojtowicz,
został on wprowadzony z powodu orzeczenia Europejskiego Trybunału
Sprawiedliwości. Minister rolnictwa może w
drodze rozporządzenia wprowadzić zakaz stosowania materiału siewnego
modyfikowanego genetycznie, a to jest gwarancją, że nawet jeżeli
odmiana zostanie wpisana do Krajowego
Rejestru Odmian, to minister i tak zakaże jej uprawy - przekonywał
Wojtowicz.
Przeciw ustawie o GMO kilkakrotnie przed Sejmem protestowały organizacje ekologiczne. Protest w
tej sprawie zapowiedziały także na 13 sierpnia - przedstawiciele protestujących organizacji chcą prosić prezydenta, by nie podpisywał tej ustawy. Prezydent ma czas na złożenie podpisu pod ustawą o nasiennictwie do 24 sierpnia.
PAP, arb