Piotrek Rutkowski: Dlaczego od razu nie
przystąpiła pani do PO? Czy Platforma w ostatnim czasie tak się
zmieniła, czy to może w pani nastąpiła jakaś zmiana?
Kiedy zdecydowałam się na wejście do polityki pod koniec 2004 roku,
zarówno PiS, jak i PO były partiami pojemnymi i bliskimi sobie. Byliśmy
POPiSem. Znałam i Donadla Tuska, i Jarosława Kaczyńskiego, z tym że
Donald Tusk był moim kolegą z czasów gdańskich. Z Jarosławem Kaczyńskim
nie utrzymywałam koleżeńskich stosunków. Do tego wówczas Platforma
znacznie prowadziła w sondażach. Uznałam więc, że bardziej komfortowo
będzie, jeśli wstąpię do PiS. Uniknęłam w ten sposób niepotrzebnych
towarzyskich nieporozumień. Od tamtego czasu to nie ja się zmieniłam.
Pozostałam przy swoich poglądach. To PiS się zmienił. Zamknął się. Był
partią centrową, a teraz przeszedł w sam róg prawej strony sceny
politycznej.
REKLAMA
Paulina Adamska: Nie chcę pani oceniać,
ale nie podoba mi się to, że przeszła pani z jednej partii do drugiej, a
potem trafiła pani do jeszcze innego ugrupowania. Co pani czuła,
zmieniając PJN na PO?
Polityk powinien być pragmatyczny i skuteczny. Kiedy w czerwcu
zdecydowałam się na odejście z PJN, wiedziałam, że zdarzy się to, na co
wskazują sondaże - tj. przewaga PO nad PiS będzie niewielka. PJN pod
moim przewodnictwem była partią, która odbierała elektorat Platformie. A
ja byłam przekonana, że musimy myśleć kategoriami nie dnia wyborów, ale
pierwszego dnia po wyborach. Chciałam po wyborach mieć środowisko
polityczne, mieć klub parlamentarny i zachować szyld PJN. W związku z
tym chciałam, by członkowie PJN startowali z list PO. Wydawało mi się to
najbardziej racjonalnym wyjściem, dającym szanse na utrzymanie klubu
parlamentarnego. Moje środowisko polityczne wybrało inną drogę.
Poczułam, że znaleźliśmy się w pułapce politycznej, bo PJN startując
samodzielnie, odbiera elektorat PO i wzmacnia PiS. W związku z tym
oddałam przywództwo w partii Pawłowi Kowalowi. Kowal był
najwyraźniejszym orędownikiem samodzielnego startu. Potem zdecydowałam
się przyjąć propozycję PO. Czułam wtedy, że wybory będą niełatwe, a
rzeczywistość potwierdziła moje przypuszczenia. Była to trudna decyzja,
ale słuszna.
Jakub Powiatowy: W której partii będzie pani w 2012 roku?
Mam nadzieję, że wyborcy z Rybnika, Żor, Jastrzębia, Raciborza, Mikołowa
dadzą mi szansę reprezentowania regionu w Sejmie po 9 października.
Będę członkiem klubu PO. Jestem przekonana, że dziś jest to jedyna
partia, która jest w stanie udźwignąć odpowiedzialność za Polskę w nie
najłatwiejszych czasach, które są przed nami.
Katarzyna Sikora: Jak układa się pani współpraca z działaczami z PO? Jak przyjęto panią w Platformie?
Pod koniec lat osiemdziesiątych byłam blisko związana ze środowiskiem
gdańskich liberałów. Część osób z Platformy Obywatelskiej znam z tamtych
czasów. Z niektórymi do tej pory się przyjaźnimy.
Mateusz Tubisz: Pracowała pani kiedyś z
prezesem Prawa i Sprawiedliwości, a aktualnie współpracuje pani z
Donaldem Tuskiem. Czy może pani porównać ze sobą te dwie osoby?
Obu panów znam od ponad dwudziestu lat. Żadnemu z nich nie odmawiam
patriotyzmu i myślenia o dobru Polski, ale zdecydowanie bliższa jest mi
wizja Donalda Tuska. Wizja Polski dobrze osadzonej w Unii Europejskiej,
szanującej odrębności regionalne.
Arkadiusz Górski: Jaki jest pani obecny stosunek do Elżbiety Jakubiak? Czy potraficie teraz ze sobą rozmawiać?
Ja bardzo poważnie oddzielam życie prywatne od polityki. W polityce
powinien dominować zdrowy rozsądek. Emocje są zarezerwowane dla życia
prywatnego. Prywatnie Elę lubię. Od czasu do czasu spotkamy się w Sejmie
i rozmawiamy ze sobą. Co prawda nasze drogi polityczne się rozeszły,
ale nie ma to wpływu na nasze prywatne relacje.
Jagna Dewajtis: Czy premier Tusk
zaproponował pani objęcie jakiegoś resortu? Była pani przecież ministrem
w rządzie Jarosława Kaczyńskiego i zbierała pani wówczas pozytywne
oceny.
Nie rozmawialiśmy o tym, co będzie się działo po wyborach, ale
dziękuję, że ktoś pamięta o moich działaniach w Ministerstwie Pracy.
Artur Biały: Co chciałaby pani osiągnąć w polityce?
Bardzo chciałabym, żeby udało się w najbliższym czasie zmienić
instrumenty polityki społecznej i rynku pracy. Uważam, że to, co mamy w
tej chwili, jest pozostałością po latach transformacji. W Polsce
powinien być znacznie większy komfort pracy. Niepubliczne agencje
zatrudnienia powinny stać się rzeczywistą konkurencją dla urzędów pracy.
Uważam, że polityka społeczna nie może być traktowana jako ostatnia
deska ratunku - powinna być raczej formą inwestycji.
Maciej Majewski: Jak to właściwie jest z
ministrem Cezarym Grabarczykiem? To dobry minister czy nie? Najpierw go
pani krytykowała, a teraz go pani broni. Jaka jest pani ostateczna
opinia na jego temat?
Czy chciałabym, żeby droga z Katowic do Warszawy była gotowa?
Oczywiście, że tak. Czy chcielibyśmy, by prace nad infrastrukturą
drogową przebiegały szybciej? Oczywiście, że tak. Te wszystkie zmiany
będą dopiero widoczne. Mamy podpisanych znacznie więcej umów niż
podpisywały wcześniejsze rządy. Myślę, że minister Grabarczyk nie
potrafi po prostu pochwalić się swoimi osiągnięciami.
Katarzyna Sikora: Na jaki wynik
wyborczy Platformy pani liczy? Czy powyborcza koalicja PO z SLD lub
Ruchem Palikota wchodzi w grę?
Trzymam kciuki za jak najlepszy wynik Platformy. Marzy mi się sytuacja, w
której Platforma mogłaby rządzić samodzielnie, bo wtedy musiałaby wziąć
całą odpowiedzialność na rządzenie. Dobrym wyjściem jest także
utrzymanie koalicji z PSL. Natomiast absolutnie nie wyobrażam sobie
Janusza Palikota w tej koalicji. Palikot jest człowiekiem, który
dewastuje scenę polityczną.
Kamila Csernak: Czy wierzy pani w to, że w Polsce żyje ok. 90 procent katolików realnie związanych z Kościołem rzymskokatolickim i popierających jego naukę? Czy trzeba podporządkowywać prawo katolickiej moralności?
Żyjemy państwie świeckim i każdy człowiek ma prawo domagać się szacunku dla własnych przekonań religijnych. Rozdział Kościoła od państwa musi być faktyczny.
Kazimierz Kowalski: W jakiej literaturze pani gustuje? Od jakich książek nie może się pani oderwać?
Interesuje mnie przede wszystkim historia II Wojny Światowej, literatura
faktu. Zwykle czytam kilka książek jednocześnie. Ostatnio czytałam
„Stambuł" Orhana Pamuka i „Wyprawę w dwudziestolecie” Czesława Miłosza.
Często też wracam do „Szkiców piórkiem” Andrzeja Bobkowskiego i
„Dzienników” Gombrowicza.
Marta Popławska: Na pewno ma pani wiele
stresów w związku ze skomplikowaną sytuacją polityczną. W jaki sposób
je pani odreagowuje?
Jestem dosyć odporna na stres. A kiedy muszę odpocząć i odreagować, czytam książki, spaceruję lub - czasem - jeżdżę na rowerze.
Radosław Sikora: Jak pani ocenia przebieg kampanii wyborczej?
Polityków ocenia się po tym, czy są skuteczni. Odpowiedź na to pytanie poznamy po wyborach.
Maciej Majewski: Jeśli nie uda się pani dostać do Sejmu, czym zamierza się pani zająć? Czy wróci pani do dziennikarstwa?Droga z dziennikarstwa do polityki jest zawsze drogą w jedną stronę. Dzisiaj skupiam się na kampanii wyborczej i mam nadzieję, że mi się uda.