Newsletter | Prenumerata | E-wydania | Mobile | RSS
Dołącz do nas:
    
Tutaj jesteś: Strona główna | Tygodnik  Archiwum  Piętno
AWR Wprost

Piętno

Na Bałutach każde dziecko wie, który to. I co zrobił. Ale zabójca księdza Popiełuszki po dzielnicy chodzi z podniesioną głową.
Te nazwiska zna każdy, kto pamięta PRL. Grzegorz Piotrowski, Leszek Pękala, Waldemar Chmielewski. W październiku 1984 r. zamordowali księdza Jerzego Popiełuszkę.

Sprawozdania z ich procesu, reżyserowanego przez władze w PRL-owskiej telewizji, też oglądał każdy. 7 lutego 1985 r. Sąd Okręgowy w Toruniu wydał wyrok: Waldemar Chmielewski dostał 14 lat więzienia, Leszek Pękala – 15 lat, główny zabójca Grzegorz Piotrowski – 25 lat. Taki sam wyrok dostał Adam Pietruszka – przełożony Piotrowskiego.

Potem świat trochę o nich zapomniał. Kilka razy łagodzono im kary. A później wszystko się zmieniło – pod nowymi nazwiskami dorobili się drobnych biznesów, wnucząt i resortowych emerytur. Ich ofiara została błogosławionym Kościoła.

Świat przypomina sobie o nich rzadko. W takich chwilach, tak jak w latach 80., Pękala i Chmielewski unikają rozgłosu. Nie chcą, żeby ich ktoś rozpoznał, kryją się przed dziennikarzami.

Grzegorz Piotrowski pozostał taki jak wtedy – cyniczny. Na swój sposób odcina kupony od sławy mordercy Popiełuszki. Rozgłos raczej mu nie przeszkadza.

Skocz do tekstu
REKLAMA

Kapitan wyciąga wrzutkę

Kapitan SB Grzegorz Piotrowski, zanim zabił księdza, uczył w szkole matematyki. Ale niedługo. W 1975 r. poszedł do łódzkiej SB. Sześć lat później przeniesiono go do centrali. Gdyby nie zamordowanie Popiełuszki, obiecujący kapitan zaszedłby wysoko w strukturach MSW.

SB pomaga mu do końca. Do swojego końca. Jeszcze w PRL za kratkami odwiedzają go wysocy rangą funkcjonariusze MSW. Janina Piotrowska, żona Grzegorza, dzięki staraniomSB dostaje nową tożsamość. Tak samo ich dwójka dzieci. Sam Piotrowski w czasie odsiadki ma kłopot z tożsamością. W 1985 r., podczas procesu toruńskiego, jest obrońcą socjalizmu. Pięć lat później, w wywiadzie rzece Tadeusza Fredry- -Bonieckiego – skruszonym zabójcą. Niedługo potem zostaje współpracownikiem antyklerykalnych „Faktów i Mitów".

Dzięki amnestii wychodzi na wolność już po 15 latach, w sierpniu 2001 r. Wkrótce na osiem miesięcy wraca za kraty – w czasie przepustki w 2000 r. publicznie obraził sędziów, którzy odrzucali wnioski o przedterminowe zwolnienie. W czasie tej przepustki wziął też udział w promocji „Faktów i Mitów".

Na wolności pomaga żonie prowadzić agencję turystyczną. Dorabia jako informatyk. Na samym początku – jako Grzegorz Pietrzak – udziela korepetycji z matematyki. Ale korepetycje mu nie wystarczają.

Podziel się













z dnia: 2014-04-24

Polecamy

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Akcja
Ankieta Wprost
Dodatek
Petelicki. Ostatni strzał
Polecamy
Prenumerata już od 59 zł !
Polecamy

Dodatkowe opcje wyszukiwania:
Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. zamknij
Więcej informacji w naszej Polityce prywatności