Dotychczas, dzięki zapisom w ustawie dotyczącym zaokrąglenia odsetek, możliwe było zakładanie lokat, na której bank kapitalizował odsetki codziennie. W efekcie 19-procentowy podatek nie mógł być na takie odsetki nałożony, ponieważ kwota do opodatkowania była zbyt mała (po zaokrągleniu w dół wynosiła 0 złotych). Gdyby przepisy te obowiązywały również w 2012 roku Tuskowi wyciekłoby z budżetu około 380 mln zł. Wielkość tej kwoty jest dowodem na to, że Polacy – nawet w trudnych czasach - potrafią oszczędzać pieniądze. Ilu z nich zmieni plany w związku z likwidacją lokat antybelkowych? I czy sięgnięcie po odłożone na lokatach złotówki na dłuższą metę wyjdzie premierowi na dobre? Śmiem wątpić.
REKLAMA
Tusk, opodatkowując wszystkie lokaty, liczy na to, że zasili budżet wspomnianymi wyżej 380 mln zł. Myli się. Dlaczego w czasach kryzysu, gdy tak ciężko jest odłożyć kilka groszy, Polacy mieliby odkładać pieniądze na wysokoopodatkowane lokaty? Z miłości do ojczyzny - aby łatać dziurę budżetową rządu? To optymistyczne założenie – prawda jest bowiem taka, że w budżecie domowym statystycznego Kowalskiego te parę złotych, które miały trafić na lokatę, zostanie wydanych na bieżące potrzeby. I będzie to rozsądne zachowanie.
Są jednak sposoby, aby nie dać się rządowi i mimo wszystko zarobić na oszczędnościach. Banki nie mają żadnego interesu w tym, aby bez walki rezygnować z pieniędzy swoich klientów. Będą potrzebowały gotówki na finansowanie swojej działalności, a najtańszym źródłem gotówki są właśnie depozyty obywateli. Należy się więc spodziewać, że oferta banków po nowym roku będzie bardzo interesująca. W pierwszych trzech miesiącach 2012 roku (nowe przepisy wejdą w życie dopiero za około trzy miesiące) banki na pewno zaproponują klientom wysokie oprocentowanie lokat rocznych wynoszące – przed zmianami planowanymi przez rząd - nawet 24 procent! A po trzech miesiącach oprocentowanie zostanie obniżone. Minus tego rozwiązania jest dla klienta taki, że nie będziemy mogli wycofać pieniędzy przed upływem roku, ale koniec końców zarobimy na swoich oszczędnościach mniej więcej tyle samo, ile do tej pory zarabialiśmy na starych, dobrych lokatach jednodniowych.
Ale nie tylko wysokooprocentowane lokaty będą się śniły Tuskowi po nocach. Gdy zmiany w prawie wejdą w życie, na pewno pojawią się nowe produkty finansowe z ukrytą lokatą, które będą omijać podatek. Będą to np. polisy na dożycie. Ten produkt działa w bardzo prosty sposób: klient wykupuje polisę na dożycie na okres 3 miesięcy. I jeżeli przez trzy miesiące nie rozstanie się ze światem żywych - zostaną mu wypłacone odsetki. Według ustawy nie będzie to już lokata, a polisa zwolniona z 19-procentowego podatku. Proste? Proste. A jednak Tusk o tym nie pomyślał – i dlatego o dodatkowych 380 milionach złotych może raczej zapomnieć.
Jak wykiwać Tuska i Belkę
2011-12-30 07:20
Dotychczas, dzięki zapisom w ustawie dotyczącym
zaokrąglenia odsetek, możliwe było zakładanie lokat, na której bank
kapitalizował odsetki codziennie. W efekcie 19-procentowy podatek nie mógł być
na takie odsetki nałożony, ponieważ kwota do opodatkowania była zbyt mała (po
zaokrągleniu w dół wynosiła 0 złotych). Gdyby przepisy te obowiązywały również w
2012 roku Tuskowi wyciekłoby z budżetu około 380 mln zł. Wielkość tej kwoty jest
dowodem na to, że Polacy – nawet w trudnych czasach - potrafią oszczędzać
pieniądze. Ilu z nich zmieni plany w związku z likwidacją lokat antybelkowych? I
czy sięgnięcie po odłożone na lokatach złotówki na dłuższą metę wyjdzie
premierowi na dobre? Śmiem wątpić.
Tusk, opodatkowując wszystkie
lokaty, liczy na to, że zasili budżet wspomnianymi wyżej 380 mln zł. Myli się.
Dlaczego w czasach kryzysu, gdy tak ciężko jest odłożyć kilka groszy, Polacy
mieliby odkładać pieniądze na wysokoopodatkowane lokaty? Z miłości do ojczyzny -
aby łatać dziurę budżetową rządu? To optymistyczne założenie – prawda jest
bowiem taka, że w budżecie domowym statystycznego Kowalskiego te parę złotych,
które miały trafić na lokatę, zostanie wydanych na bieżące potrzeby. I będzie to
rozsądne zachowanie.
Są jednak sposoby, aby nie dać się rządowi i
mimo wszystko zarobić na oszczędnościach. Banki nie mają żadnego interesu w tym,
aby bez walki rezygnować z pieniędzy swoich klientów. Będą potrzebowały gotówki
na finansowanie swojej działalności, a najtańszym źródłem gotówki są właśnie
depozyty obywateli. Należy się więc spodziewać, że oferta banków po nowym roku
będzie bardzo interesująca. W pierwszych trzech miesiącach 2012 roku (nowe
przepisy wejdą w życie dopiero za około trzy miesiące) banki na pewno
zaproponują klientom wysokie oprocentowanie lokat rocznych wynoszące –
przed zmianami planowanymi przez rząd - nawet 24 procent! A po trzech miesiącach
oprocentowanie zostanie obniżone. Minus tego rozwiązania jest dla klienta taki,
że nie będziemy mogli wycofać pieniędzy przed upływem roku, ale koniec końców
zarobimy na swoich oszczędnościach mniej więcej tyle samo, ile do tej pory
zarabialiśmy na starych, dobrych lokatach jednodniowych.
Ale nie
tylko wysokooprocentowane lokaty będą się śniły Tuskowi po nocach. Gdy zmiany w
prawie wejdą w życie, na pewno pojawią się nowe produkty finansowe z ukrytą
lokatą, które będą omijać podatek. Będą to np. polisy na dożycie. Ten produkt
działa w bardzo prosty sposób: klient wykupuje polisę na dożycie na okres 3
miesięcy. I jeżeli przez trzy miesiące nie rozstanie się ze światem żywych -
zostaną mu wypłacone odsetki. Według ustawy nie będzie to już lokata, a polisa
zwolniona z 19-procentowego podatku. Proste? Proste. A jednak Tusk o tym nie
pomyślał – i dlatego o dodatkowych 380 milionach złotych może raczej
zapomnieć.