Cyniczny szef firmy John Tuld, grany przez Jeremiego Ironsa, zdaje sobie sprawę, że to początek wielkiego tąpnięcia na rynkach finansowych. Pierwsza firma, która zorientuje się, że bańka spekulacyjna właśnie pęka i wyprzeda feralne papiery – straci najmniej i nie zatonie. Tuld chce, żeby to była jego firma, niezależnie od kosztów i tego, jak takie postępowanie ocenią inni. Liczą się pierwsze godziny po otwarciu giełdy.
REKLAMA
Wydarzenia na Wall Street z września 2008 r., będące niewątpliwie inspiracją filmu, są w „Chciwości" jedynie tłem – najważniejsze są reakcje ludzi postawionych w sytuacji, w której muszą dokonać wyboru: lojalność wobec firmy i pieniężna gratyfikacja, albo zwykła ludzka uczciwość. Kluczową postacią, ze względu na autorytet jakim cieszy się wśród maklerów, jest ich szef Sam Rogers (w tej roli Kevin Spacey). Od tego jak postąpi i co powie swoim podwładnym, zależy ich zaangażowanie w sprzedaż. Początkowo Rogers jest przeciwny wyprzedaży bezwartościowych aktywów. Ostatecznie zmienia zdanie – niestety reżyser nie wyjaśnia nam do końca dlaczego.
Chandor w swoim filmie pokazuje nie tyle genezę kryzysu z 2008 roku na przykładzie konkretnej firmy (niektórzy dopatrują się w niej potężnego banku Lehman Brothers), a raczej - na jej przykładzie - obnaża bezwzględny mechanizm działania wielkich korporacji. A może nawet opisuje jeszcze szersze zjawisko – odwieczną i bezwzględną walkę ludzi o lepszą pozycję, pieniądze, życie w luksusie. To niby nic nowego, ale wydaje się, że Chandor przekazuje te fakty jako swoiste memento, o którym wolelibyśmy na co dzień nie pamiętać. - Jeśli oburzają cię ludzie tacy, jak John Tuld, pamiętaj że także masz swój udział w tej grze, której motorem jest chciwość – zdaje się mówić reżyser. A jego bohaterowie – od tych na samej górze, po pionki w wielkiej finansowej rozgrywce powtarzają: nie mamy wyboru.
Czy i my nie mamy wyboru?
Money, money, money...
2012-01-20 08:15
Cyniczny szef firmy John Tuld, grany przez Jeremiego
Ironsa, zdaje sobie sprawę, że to początek wielkiego tąpnięcia na rynkach
finansowych. Pierwsza firma, która zorientuje się, że bańka spekulacyjna właśnie
pęka i wyprzeda feralne papiery – straci najmniej i nie zatonie. Tuld
chce, żeby to była jego firma, niezależnie od kosztów i tego, jak takie
postępowanie ocenią inni. Liczą się pierwsze godziny po otwarciu giełdy.
Wydarzenia na Wall Street z września 2008 r., będące niewątpliwie
inspiracją filmu, są w „Chciwości" jedynie tłem – najważniejsze
są reakcje ludzi postawionych w sytuacji, w której muszą dokonać wyboru:
lojalność wobec firmy i pieniężna gratyfikacja, albo zwykła ludzka uczciwość.
Kluczową postacią, ze względu na autorytet jakim cieszy się wśród maklerów, jest
ich szef Sam Rogers (w tej roli Kevin Spacey). Od tego jak postąpi i co powie
swoim podwładnym, zależy ich zaangażowanie w sprzedaż. Początkowo Rogers jest
przeciwny wyprzedaży bezwartościowych aktywów. Ostatecznie zmienia zdanie
– niestety reżyser nie wyjaśnia nam do końca dlaczego.
Chandor
w swoim filmie pokazuje nie tyle genezę kryzysu z 2008 roku na przykładzie
konkretnej firmy (niektórzy dopatrują się w niej potężnego banku Lehman
Brothers), a raczej - na jej przykładzie - obnaża bezwzględny mechanizm
działania wielkich korporacji. A może nawet opisuje jeszcze szersze zjawisko
– odwieczną i bezwzględną walkę ludzi o lepszą pozycję, pieniądze, życie w
luksusie. To niby nic nowego, ale wydaje się, że Chandor przekazuje te fakty
jako swoiste memento, o którym wolelibyśmy na co dzień nie pamiętać. - Jeśli
oburzają cię ludzie tacy, jak John Tuld, pamiętaj że także masz swój udział w
tej grze, której motorem jest chciwość – zdaje się mówić reżyser. A jego
bohaterowie – od tych na samej górze, po pionki w wielkiej finansowej
rozgrywce powtarzają: nie mamy wyboru.
Czy i my nie mamy wyboru?