Politycy PiS i Solidarnej Polski od kilku dni apelują do premiera
Donalda Tuska, by rząd nie podpisywał porozumienia ACTA. Tymczasem w
listopadzie 2010 r. europosłowie tych formacji byli za ACTA, głosując w
PE przeciw rezolucji krytykującej tę
umowę.
"Poparliśmy PO, bo nie mogliśmy poprzeć komunistów"
REKLAMA
Prezes PiS Jarosław Kaczyński przyznał, że jego partia podczas
prac nad ACTA popełniła błąd. Zaznaczył jednocześnie, że europosłowie PiS
byli przeciw rezolucji
krytykującej ACTA, gdyż była ona "obciążona ideologicznie". - W Parlamencie Europejskim była dyskusja nad rezolucją, gdzie był
projekt EKR, który został odrzucony. Potem był
wybór między projektem komunistyczno-socjalistycznym i zgłaszanym przez
partię ludową. Komunistyczno-socjalistyczny był tak obciążony
ideologicznie, więc poparliśmy
projekt, który popierany był również przez PO - tłumaczył
Kaczyński. Prezes PiS dodał jednocześnie, że ostateczne głosowanie w Parlamencie Europejskim w sprawie ACTA jeszcze przed nami.
Był błąd, będą konsekwencje?
Prezes PiS oświadczył także,
że podczas prac w sejmowej Komisji ds. UE jego partia popełniła błąd.
Komisja w sierpniu 2011 roku zajmowała się umową ACTA. Komisja nie
zgłosiła uwag do dokumentu. Posłowie - jak
wynika ze stenogramu posiedzenia - podczas debaty skupili się głównie na
kwestii podrabianych towarów. Poseł PiS Lech Kołakowski powiedział
m.in., że podziela pogląd, "zgodnie z
którym wobec globalnego charakteru naruszeń praw wielostronna umowa
wydaje się najlepszym sposobem rozwiązywania konkretnych problemów na
szczeblu międzynarodowym". - Z tego
będą wyciągnięte konsekwencje, odnoszące się do zreorganizowania pracy
klubu. W poprzedniej kadencji w kilku poważnych głosowaniach został
popełniony błąd - podkreślił
Kaczyński.
ACTA (Anti-counterfeiting trade agreement) to układ między
Australią, Kanadą, Japonią,
Koreą Południową, Meksykiem, Maroko, Nową Zelandią, Singapurem,
Szwajcarią i USA, do którego ma dołączyć UE. Jest to umowa handlowa
zobowiązująca jej sygnatariuszy do walki z
łamaniem prawa własności intelektualnej oraz handlem podrabianymi
towarami. Zdaniem obrońców swobód w internecie może prowadzić to do
blokowania różnych treści i cenzury w imię
walki z piractwem.
PAP, arb