- Mam nadzieję, że sport wreszcie wygra i
gospodarze nie będą ciągle pchani do przodu. Dla nas oczywiście ważne
jest, żeby wygrał każdy oprócz Serbii, bo wtedy wchodzimy z mistrzostw
świata do olimpijskiego turnieju kwalifikacyjnego. Sądząc po
dotychczasowych wynikach, najsilniejsi są Hiszpanie - oświadczył
szkoleniowiec.
W walce o finał spotkają się Duńczycy z Hiszpanami oraz Serbowie z Chorwatami. - Mistrzostwa pokazały, że pomimo zmian zrobionych w ostatniej chwili
z powodu kontuzji, znowu byliśmy blisko medalu. Zawsze w turnieju jest
mecz kluczowy; w naszym przypadku, jak się na koniec okazało, była to
przegrana z Macedonią. Potem była znowu interesująca potyczka z
Niemcami. Ale taki jest ten sport, jak czytanie ciekawej książki. Nie
możesz się doczekać, co będzie na następnej stronie - powiedział Wenta.
REKLAMA
Z rozegranych w Serbii meczów przez biało-czerwonych, trener najbardziej krytycznie wyraża się o konfrontacji z gospodarzami. - Nasz najgorszy mecz to chyba przegrana z Serbami. Jeszcze gorsza
była pierwsza połowa pojedynku ze Szwecją, ale liczy się całe 60 minut.
Na pewno byliśmy zespołem grającym najbardziej ekstremalnie - ocenił.
"Dotknęły nas kontuzje"
Kontuzje przed i w trakcie
mistrzostw mocno osłabiły Polaków, a ćwiczone przed imprezą schematy gry
musiały być ciągle korygowane. - Kontuzje to są rzeczy, których w życiu nie można zaprogramować, ale
niestety, nas tutaj dotknęły. A podkreślam, że nasze możliwości pod
względem osobowym są bardzo ograniczone. Taką niezwykle ważną postacią
był Krzysztof Lijewski, który w meczu z Niemcami naprawdę mocno
zaciskał zęby. Jego brak zniwelował nasz cały schemat gry. Inni lepiej
lub gorzej próbowali go zastąpić, ale było nam przez to dużo trudniej,
niż jak mieliśmy to przygotowane. Gdybyśmy mieli dzisiaj grać mecz to,
jak mi oznajmił lekarz ekipy, miałbym trudności z ustawieniem siódemki
na boisku - wyjaśnił Wenta.
"Syprzak się wyróżniał"
Wiele słów uznania zebrał od Wenty debiutujący w imprezie tej rangi
obrotowy Orlenu Wisły Płock 20-letni Kamil Syprzak (2,08 m przy wadze
około 115 kg). - Kamil chociażby ze względu na warunki fizyczne wyróżniał się wśród
debiutantów. Chłopak z charakterem. Musimy szukać dla niego następnych
szans rozwoju. Przede wszystkim musi zacząć grać w obronie. Bartek
Jurecki był naszą jedyną nadzieją w ataku, teraz mamy dla niego
alternatywę - wspomniał Wenta.
Marnie z atakiem pozycyjnym
Najgorzej wyglądała gra polskiego zespołu w ataku pozycyjnym. Selekcjonera drużyny narodowej cieszy za to postęp w linii obrony. - Największym mankamentem był nasz atak pozycyjny. Mieliśmy problemy.
Zaczynaliśmy mecze fatalnie. Szwedzi w pierwszej połowie nie musieli
dużo robić tylko stali i trochę pobiegali do kontrataku. Ciężką
sytuację mieli bramkarze. Być drugim jest zawsze łatwiej, kiedy
odpowiedzialność spada na kogoś innego, mam tu na myśli Sławka Szmala,
który nie pojechał na mistrzostwa z powodu kontuzji - zaznaczył.
Jak podkreślił, dużo charakteru wykazał Marcin Wichary, który mocno
przysłużył się do zwycięstw, szczególnie nad Danią. Adam Wiśniewski, po
powrocie do reprezentacji po długiej przerwie spowodowanej ciężką
kontuzją, wypadł pozytywnie. - Od innych doświadczonych, sprawdzonych
już w wielu turniejach zawodników można było więcej oczekiwać - ocenił Wenta.
"Wyłączyliśmy telewizor po 3 minutach"
Trenera mocno zbulwersowała postawa poszczególnych zespołów w
ostatnim dniu rozgrywek drugiej rundy. Końcowe wyniki środowych spotkań
nie były żadnym zaskoczeniem. - Szwedzi nawet przez pięć minut nie przeciwstawili się Duńczykom, a
ostatni pojedynek Serbii z Macedonią przestaliśmy oglądać po trzech
minutach. Wyłączyliśmy telewizor, bo to nie miało sensu. Uważam, że ten
mecz powinien być na początku dnia, wtedy do końca nic nie byłoby
wiadome. A tak po naszym spotkaniu z Niemcami (wygrana 33:32) wszystko
było jasne i pozamiatane - powiedział Bogdan Wenta.
Do rewanżu z Niemcami dojdzie 2 kwietnia. Na ten dzień zaplanowano mecz towarzyski, który odbędzie się w Gdańsku.
zew, PAP