Przemawiając do 4 tys. uczestników forum odbywającego się tradycyjnie w tym
brazylijskim mieście jako "alternatywa forum bankierów świata", czyli
Światowego Forum Ekonomicznego w
Davos, prezydent Brazylii zaapelowała o zmianę "modelu rozwoju" stosowanego zarówno w
bogatych, jak biednych krajach świata. Odwołując się wyraźnie do uznanych przez ekonomistów całego
świata
rezultatów brazylijskiej polityki rozwoju, polegającej na inwestowaniu w
zwiększanie zatrudnienia i rozszerzanie rynku wewnętrznego, Rousseff oceniła, że kryzys finansowy w
Europie i w USA kryje w sobie nowe ryzyko - pogłębianie się bezrobocia i
wzrost nierówności między obywatelami.
Prezydent Brazylii wskazała na "haniebne rezultaty społeczne
kryzysu, który dotknął kraje rozwinięte: koncentrację zysków, wzrost ubóstwa, eksplozję bezrobocia". - Bezrobocie i głęboka nierówność społeczna są szczególnie
okrutne, gdy
powstają w bogatych krajach o rozwiniętych prawach obywatelskich,
gdy godzą w ludzi młodych, kobiety i imigrantów - wyliczała Dilma
Rousseff. Takiej polityce
finansowej przeciwstawiła wyniki osiągnięte przez niektóre kraje Ameryki
Łacińskiej dzięki zastosowaniu "postępowych modeli redukowania
ubóstwa".
REKLAMA
Brazylijskie media podkreślają
fakt, że 64-letnia Dilma Rousseff, była członkini partyzantki, która
walczyła z dyktaturą wojskową (1964-1985) w Brazylii już po raz drugi od
objęcia prezydentury udała się na forum
w Porto Alegre, a nie do Davos. Tymczasem prezydent Luiz Inacio Lula da Silva, założyciel
brazylijskiej Partii Pracy i twórca nowej brazylijskiej polityki
gospodarczej, którą
kontynuuje obecna prezydent, zawsze uczestniczył w szczycie w Davos. "Davos przez osiem lat prezydentury Luli, zawsze
przyjmowało go wielką owacją, aby nadać
temu szczytowi nowy, socjalny aspekt. Bankierzy przyznali mu nawet w
2010 r. tytuł >męża stanu roku<" - przypomina brazylijski korespondent
madryckiego dziennika "El Pais" Juan
Arias. Dlaczego? Na to pytanie dziennikarz odpowiada: "Lula musiał być
obecny w Davos, aby przekonać świat finansów i największe światowe
przedsiębiorstwa, że rozwijająca się w
szybkim tempie Brazylia jest już innym krajem, a on sam porzucił swe
antykapitalistyczne uprzedzenia z czasów, gdy był działaczem związkowym.
Tymczasem dziś Brazylia nie musi już
niczego światu udowadniać, a nawet mogłaby udzielić Stanom Zjednoczonym i
Unii Europejskiej pewnych rad, jak przejść przez kryzys światowy z
minimalnymi stratami".
PAP, arb