Gry w sieci to biznes wart 15 mld dolarów -
szacuje amerykańskie stowarzyszenie Online Gaming Association. Na
świecie w odpłatne gry przez internet gra być może nawet ponad 100 mln
ludzi. Samych zarejestrowanych graczy, korzystających z konsoli Xbox
360 i Playstation, jest łącznie 60 milionów. Osób używających
komputerów osobistych jest więcej, ale trudno ich policzyć, bo
korzystają z wielu różnych gier.
REKLAMA
"World of Warcraft"
Bezkonkurencyjne gry to RPG (role playing games) rozgrywające się w
świecie fantasy. Mają 94 proc. udziału w rynku. W tę, która
przyciągnęła największą liczbę internautów - "World of Warcraft" (WoW)
- gra 10 mln osób. Każda z nich płaci co miesiąc kilkanaście euro
abonamentu, co oznacza dla firmy miesięczne obroty rzędu kilkunastu
milionów euro. Konsorcjum, które wydało grę i administruje nią, dobrze
o tym pamięta i dba o to, żeby interes się kręcił. W sezonie
prezentowym przed Bożym Narodzeniem widzowie polskich kanałów
telewizyjnych mieli okazję oglądać reklamę gry z udziałem legendy kina
karate Chucka Norrisa.
Najczęściej kradziona gra? Call of Duty
Dobrze o swój rynek dbają też wydawcy popularnego symulatora walki -
"Battlefield". Reklamy telewizyjne i billboardy promujące jego nową
edycję pojawiały się przez całą jesień w Polsce. Co prawda strzelanki
takie jak "Battlefield" czy konkurencyjne "Call of Duty" to czwarta
pozycja na liście najpopularniejszych gier w sieci (0,2 proc. udziału w
rynku), mają jednak wielu fanów, grających indywidualnie, bez
łączenia się z siecią. Świadczy o tym statystyka piractwa. W 2009 r.
Call of Duty była najczęściej kradzioną grą na świecie. Ściągnięto
wtedy ponad cztery miliony nielegalnych kopii tej gry (tylko w wersji
na komputery osobiste).
60 milionów godzin w świecie Star Wars
Pomiędzy hitowymi grami RPG fantasy a stosunkowo niszowymi
strzelankami plasują się gry RPG w scenerii science fiction i tzw.
"superhero RPG", czyli gry oparte na komiksach o super-bohaterach (3,7
proc. udziału w rynku). Do tej kategorii autorzy statystyk
zakwalifikują najprawdopodobniej działającą od grudnia ubiegłego roku
grę "Star Wars The Old Republic", opartą na realiach znanych z filmów z
cyklu "Gwiezdne Wojny". Na razie subskrybuje ją około miliona osób,
które, jak informuje producent na swoich stronach internetowych,
spędziły już łącznie w grze 60 milionów godzin, odgrywając Jedi (810
tys. postaci) lub Sithów (850 tys. postaci) i walcząc ze sobą o
dominację w odległej galaktyce. Nieco mniejszą, ale wierną (i zapewne mniej rozrzutną) grupę graczy
stanowią fani łamigłówek i gier towarzyskich takich jak szachy, brydż,
scrabble i inne. 1,9 proc. wszystkich grających przez internet gustuje
w takich rozrywkach.
MMO przyszłością gier?
Publikująca statystyki Online Gaming Association z zaskoczeniem
zauważa, że w sieciowymi grami urozmaicają sobie czas niemal w równym
stopniu kobiety co mężczyźni. Poza tym podkreśla, że rynek gier on-line
bardzo szybko rośnie. "Co odważniejsi przewidują nawet, że gry sieciowe
wkrótce staną się główną formą grania na komputerze" - napisano w
raporcie organizacji. Być może mają rację, ponieważ jest to w interesie producentów gier.
Do gry w sieci można wykorzystać jedynie legalną kopię, piracką można
cieszyć się tylko w samotności.
zew, PAP