"La Gazzetta dello Sport" pisze o "kareta Milito" i dodaje, że na San
Siro niczym płatki śniegu padały także gole, jakie strzelał Fabrizio Miccoli, który trzykrotnie pokonał bramkarza Interu.
"Na śniegu dominował duet Mi-Mi", dzięki czemu mecz
był piękny i widowiskowy" - podkreślił dziennik i zaznaczył, że "książę
Milito" - taki przydomek zyskał w 2010 roku po dwóch golach, które
zapewniły Interowi triumf w Lidze
Mistrzów - zasłużył na tytuł "Króla śniegu".
REKLAMA
Argentyńczyk w całym poprzednim sezonie uzyskał pięć goli, ale teraz dziewięć zdobył tylko w pięciu ostatnich
spotkaniach. "Milito strzelił cztery gole, Palermo także" - napisała "La Repubblica", która mecz nazwała "białym cyrkiem". "Przy lekkim, lecz uporczywym śniegu, romantycznym
wręcz, przy temperaturze trzy stopnie poniżej zera, Inter i Palermo
symulowały mecz piłkarski przed nieliczną publicznością. To nie był
futbol" - zauważyła rzymska
gazeta. "Osiem bramek, kareta Milito, trzy Miccolego. Inter - Palermo
4:4. Można pomyśleć, że było to pyszne piłkarskie widowisko. Ale to
złudzenie. Faktycznie jeżdżono na
łyżwach, ślizgano się i skakano po zlodowaciałej murawie" - ocenił
dziennik, który przypomniał, że Argentyńczyk nigdy wcześniej nie
zanotował w meczu czterech trafień.
Gazeta
"Corriere della Sera" zauważyła, że Interowi cztery gole Milito
wystarczyły jedynie do remisu, a mecz, zwłaszcza na środku pola,
zamienił się w totalną bitwę na lodzie.
pap