Premier przyznaje, że wśród internautów protestujących przeciwko ACTA "zdarza się tam ONR-owiec i gość który wpisuje mojej córce, że modli się o śmierć moją i jej każdego dnia". - Ale w swojej masie ten bunt jest inny - dodaje szef rządu, który podkreśla, że "ceni potrzebę podmiotowości internautów i nie zamierza w niczym ograniczać wolności
REKLAMA
obywatelskich, gwarantowanych przez nasze prawa". - Lecz nie jestem hipokrytą. Nie będę jak Palikot jednego dnia na Twitterze krzyczał, że koniec piractwa, a następnego dnia czy miesiąc później będę udawał bojownika z maską na twarzy - podkreśla premier.
Mówiąc o internautach protestujących przeciwko umowie ACTA szef rządu podkreśla, że choć "nie zgadza się ze wszystkimi argumentami wypowiadanymi w tym sporze, to widzi, że protestujący nie chcą wszystkiego rozwalić i podpalić". - To są ludzie, którzy mają poważny, ich zdaniem, powód, żeby głośno wykrzyczeć, że oni chcą mieć udział w podejmowaniu decyzji. I ja mogę jeszcze sto razy powtórzyć, że będą mieli udział w podejmowaniu decyzji przed ewentualną ratyfikacją ACTA - zapewnia. Z drugiej strony Tusk zwraca uwagę, że w tym sporze stroną są jeszcze twórcy, których praw ACTA ma chronić. - Będziemy musieli zapytać twórców, czy są gotowi ustąpić z rozdętych
praw autorskich - zaznacza.
- Ja jestem odpowiedzialny za to, żeby w Polsce użytkownicy internetu czuli się względnie bezpiecznie i względnie swobodnie - podsumowuje premier.
O czym jeszcze Tomasz Lis i Tomasz Machała rozmawiali z Donaldem Tuskiem? O tym dowiecie się sięgając po pełny tekst wywiadu dostępny w najnowszym wydaniu tygodnika "Wprost".