- Nietypowy sposób ładowania akumulatora zauważył policyjny
patrol. Zdziwienie policjantów wzbudziły zwoje kabla, biegnące od
zaparkowanego na osiedlowym parkingu opla do lampy ulicznej - relacjonowała rzeczniczka
częstochowskiej policji podinsp. Joanna Lazar.
37-latek, po odkręceniu zabezpieczenia latarni, nielegalnie podłączył się do prądu - za pomocą kilku przedłużaczy
doprowadził energię do prostownika, który umieścił pod maską auta.
Upewniwszy się, że akumulator jest w trakcie ładowania, poszedł do domu.
Policjanci szybko jednak ustalili, do kogo
należy auto. - Za takie "darmowe" ładowanie może grozić kara do pięciu lat
pozbawienia wolności. Gdy potwierdzi się, że kabel mógł zagrażać
przechodzącym chodnikiem pieszym,
mieszkaniec Częstochowy może odpowiadać za narażenie ich na
niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia - zapowiedziała rzeczniczka policji.
REKLAMA
Polak, jak widać, wciąż potrafi.
PAP, arb