Rada Bezpieczeństwa ONZ 4 lutego głosowała nad projektem
rezolucji
potępiającej przemoc w Syrii i wzywającej do demokratycznych zmian.
Rosja i Chiny zablokowały przyjęcie dokumentu, korzystając z prawa weta jakim oba te państwa dysponują w Radzie. Zdaniem konserwatywnego dziennika w zaistniałej sytuacji nie należy oglądać się na ONZ, lecz doprowadzić do
usankcjonowanej przez NATO akcji zbrojnej w Syrii. W taki właśnie
sposób doszło do interwencji Sojuszu
przeciw Serbii w 1999 roku w obronie kosowskich Albańczyków - przypomina
"WSJ" w komentarzu redakcyjnym. "Także wtedy Rosja starała się powstrzymać świat przed
działaniem.
Jednak prezydent Bill Clinton zignorował wtedy Radę Bezpieczeństwa i
stanął na czele koalicji, aby powstrzymać Slobodana Miloszevicia przed
ludobójstwem dokonywanym na
Albańczykach w Kosowie" - pisze dziennik.
Tymczasem Barack Obama oświadczył, że konflikt w Syrii powinien
zostać rozwiązany bez interwencji militarnej. - Nie każda sytuacja
pozwala
na wojskowe rozwiązanie, jakie widzieliśmy w Libii. Myślę, że możliwe
jest rozwiązanie bez uciekania się do zewnętrznej
akcji zbrojnej - powiedział prezydent
w wywiadzie dla telewizji NBC. Waszyngton zamknął jednak ambasadę USA w Damaszku. Jej działalność została zawieszona, a jej personel opuścił kraj -
ogłosił Departament Stanu. Zadanie reprezentowania amerykańskich interesów w Syrii przejęła Polska.
REKLAMA
PAP, arb