Jezioro było odizolowane od świata przez miliony lat, dlatego
dowiercenie się do niego, w opinii ekspertów, byłoby przełomem w nauce. Wcześniej rosyjska agencja RIA Novosti - powołując się na anonimowe
źródło - podała, że rosyjscy naukowcy dowiercili się wreszcie do
antarktycznego jeziora, schowanego pod warstwą lodu o grubości ok. 3750
m. Entuzjazm związany z tą informacją studzi jednak Walerij Łukin, szef
rosyjskiej ekspedycji antarktycznej. W wypowiedzi dla serwisu
www.nature.com zastrzegł on, że dane pochodzące z czujników
monitorujących wiercenia nie zostały jeszcze do końca przeanalizowane. - Dopiero mając w ręku ich wyniki będę mógł ogłosić, że dostaliśmy się do
jeziora Wostok - powiedział. Dokładnego sprawdzenia wymaga choćby informacja na temat dokładnej
grubości przewierconego lodu oraz poziomu płynów w odwiercie. Dopiero
wtedy naukowcy będą mogli potwierdzić, że dowiercili się do jeziora -
zastrzegł ekspert. Jest szansa, że obliczenia zostaną wykonane już 8 lutego. - Kiedy zyskamy oficjalne potwierdzenie, informację od razu
przekażemy międzynarodowej społeczności - zapewnił Łukin.
Poznamy scenariusz zmian klimatycznych najbliższego tysiąclecia?
REKLAMA
Większość zespołu biorącego udział w wierceniach opuściła już stację
Wostok i poleciała na pokład rosyjskiego lodołamacza Akademik Fiodorow.
Na miejscu zostało dwóch członków załogi, którzy pilnują odwiertu. Ukryte pod prawie czterokilometrową warstwą lodu jezioro Wostok jest
unikalnym ekosystemem wodnym przez miliony lat odizolowanym od atmosfery
ziemskiej i biosfery powierzchniowej. Badania rdzenia lodowego i samego
jeziora mają ogromne znaczenie dla stworzenia scenariusza zmian
klimatycznych, do których dojdzie w najbliższym tysiącleciu.
Gorące źródła pod lodem?
Podczas jednej z konferencji w Petersburgu Łukin informował, że na
dnie podlodowego jeziora Wostok na Antarktydzie mogą lub mogły istnieć
gorące źródła. - W próbkach lodu znaleziono trzy molekuły DNA bakterii
termofilnych. Takie same bakterie były wykryte wcześniej w gorących
źródłach w amerykańskim Parku Narodowym Yellowstone, na północnych
wyspach Japonii i w podwodnych kominach hydrotermalnych Grzbietu
Śródatlantyckiego – mówił Łukin. Jak zaznaczył badacz, bakterie te żyją w temperaturze przekraczającej plus 60 stopni Celsjusza. - Świadczy to o tym, że na dnie jeziora istnieje aktywność
geotermalna. Kiedyś, być może dawno, miały miejsce silne wytryski wody,
które docierały do górnych pokryw lodu i tam zamarzały – wyjaśnił.
ja, PAP