Akcja protestacyjna, zorganizowana na wezwanie największej
centrali związków zawodowych Histadrut, trwa od godz. 6 rano (godz. 5
czasu polskiego). Szacuje się, że strajk oznacza stratę dla gospodarki w
wysokości od 100 mln do 500 mln USD dziennie. Zgodnie z nakazem sądowym lotnisko Ben Guriona pod Tel Awiwem nie
będzie pracować jedynie w godzinach 6-12, ale strajk pracowników innych
usług ma być bezterminowy. 8 lutego port lotniczy został otwarty dwie
godziny wcześniej, już o godz. 4, a flagowy przewoźnik El Al zapewnił,
że przed godz. 6 udało się odprawić 15 samolotów do Europy.
- Strajk nie tylko nie jest konieczny, ale zagraża izraelskiemu
rynkowi, gospodarce i obywatelom Izraela - oświadczył w radiu
publicznym minister finansów Juwal Steinic. Histadrut chce, aby rząd zatrudnił ok. 250 tys. pracowników
kontraktowych, jak personel serwisów sprzątających czy ochrony, których
warunki pracy są gorsze niż osób zatrudnionych w sektorze publicznym,
będących bezpośrednio na rządowej liście płac. Ministerstwo finansów odparło, że nie jest w stanie zatrudnić tylu
nowych pracowników, ale zaoferowało poprawienie warunków ich pracy na
drodze co najmniej 20-procentowych podwyżek i wydłużenia urlopów.
REKLAMA
W listopadzie 2011 roku centrala zorganizowała strajk z tego samego
powodu, ale izraelski sąd pracy ograniczył czas akcji do czterech godzin
i zobowiązał obie strony do wypracowania porozumienia.
ja, PAP