- Nie jeźdźcie! - takim apelem określił sytuację na drogach szef
zarządu dróg publicznych Łazar Łazarow. Minister oświaty Sergej Ignatow
odwołał do końca tygodnia zajęcia we wszystkich szkołach w kraju. Z pomocą dla Bułgarii pospieszyła Polska, która obok Włoch i Holandii
zareagowała na prośbę o przysłanie worków z piaskiem i specjalnych
namiotów dla poszkodowanych przez powódź. 8 stycznia jest w Bułgarii dniem żałoby po ośmiu ofiarach pęknięcia przed
dwoma dniami ściany zbiornika retencyjnego we wsi Biser na południowym
wschodzie kraju. Łączna liczba ofiar śmiertelnych powodzi i
kilkudniowych mrozów przekroczyła już 20.
W ponad 100 miejscowościach, w tym w kilku dużych miastach Bułgarii
brakuje prądu. Elektryczności pozbawione są miasta Charmanli i Ljubimec
na południu i część Dobricza na północnym wschodzie; w tym ostatnim nie
ma też wody. Wodociągi nie działają również w 46-tysięcznym Kyrdżali. Z dziewięciu przełęczy w górach Stara Płanina, które dzielą kraj na
północną i południową część, tylko dwa są otwarte dla mniejszych
pojazdów wyposażonych w łańcuchy na koła. W północnej i wschodniej
części Bułgarii obowiązuje zakaz ruchu pojazdów o masie powyżej 10 ton.
REKLAMA
Kra na Dunaju obejmuje ponad 90 proc. powierzchni wody, a
meteorolodzy przewidują już w czwartek całkowite zamarznięcie rzeki, po
raz pierwszy od 26 lat. W wywiadzie telewizyjnym premier Bojko Borysow powiedział, że
Bułgaria liczy na pomoc z funduszu solidarnościowego UE. Unijna komisarz
ds. pomocy humanitarnej Kristalina Georgiewa, która odwiedziła we
wtorek region dotknięty przez powódź, powiedziała, że dla trzymania
pomocy z UE straty muszą przekroczyć 0,6 proc. PKB.
ja, PAP