Szef Jabłoka miał być jedynym kandydatem opozycji demokratycznej w
wyznaczonych na 4 marca wyborach prezydenckich. Jako przyczynę
niezarejestrowania jego kandydatury CKW podała odrzucenie ponad 5 proc.
przedstawionych przez niego podpisów poparcia. Sąd nie dopatrzył się żadnych uchybień w postępowaniu CKW i uznał jej decyzję za zasadną. Jawliński jako przedstawiciel partii, która nie jest reprezentowana w
Dumie Państwowej, izbie niższej parlamentu, musiał złożyć w CKW 2 mln
podpisów poparcia, zebranych w ciągu miesiąca w co najmniej 40 z 83
regionów Federacji Rosyjskiej. Przy czym z jednego regionu nie mogło
pochodzić więcej niż 50 tys.
CKW miała obowiązek zweryfikowania 20 proc. (400 tys.)
przedstawionych podpisów. Zgodnie z prawem, liczba odrzuconych podpisów
nie mogła przekroczyć 5 proc. W wypadku przywódcy Jabłoka eksperci CKW
zakwestionowali ok. 137 tys. (25,6 proc.) skontrolowanych podpisów.
Ponad 1,9 mln podpisów uznali za ważne. Zarejestrowanie kandydatury Jawlińskiego były jednym z żądań,
sformułowanych w minioną sobotę przez uczestników wielkiej manifestacji
opozycji w Moskwie. Wzięło w niej udział ok. 50-60 tys. ludzi. Domagali
się oni także odejścia premiera Władimira Putina, który po marcowych
wyborach prezydenckich zamierza wrócić na Kreml.
REKLAMA
ja, PAP