Nasheed jest wśród tłumu protestującego w mieście Male, które jest stolicą tego wyspiarskiego państwa na Oceanie Indyjskim. Demonstranci skandowali hasła popierające Nasheeda i rzucali
kamieniami w policję, na co ta odpowiedziała gazem łzawiącym. Już w nocy
z 7 na 8 lutego tłum obrzucał siły bezpieczeństwa koktajlami Mołotowa
i podpalił siedzibę prywatnej telewizji, która była krytyczna wobec
rządu Nasheeda. - Nie przestaniemy - wykrzykiwał zwolennik ugrupowania byłego szefa
państwa, Demokratycznej Partii Malediwów. - Ci ludzie siłą przejęli
władzę - mówił inny protestujący.
Na Malediwach od kilku tygodni trwały protesty opozycji, które
wybuchły po aresztowaniu sędziego. Prezydent zarzucał mu korupcję i to,
że jest marionetką w rękach byłego szefa państwa Maumoona Abdula
Gayooma. 7 lutego zbuntowani policjanci przejęli kontrolę nad państwową
telewizją. Nasheed ustąpił i przekazał władzę wiceprezydentowi
Mohammedowi Waheedowi Hassanowi. Oskarżył go jednak o to, że był
zamieszany w zamach stanu. W rozmowie z agencją AFP Nasheed poinformował, że grupa uzbrojonych policjantów i wojskowych zmusiła go do oddania władzy.
REKLAMA
Nasheed był pierwszym szefem państwa wybranym w demokratycznych
wyborach. Ten dawny obrońca praw człowieka i więzień polityczny objął
urząd w 2008 roku, pokonując w wyborach Gayooma, którego 30-letnie rządy
uważane były za autokratyczne. Kadencja Nasheeda miała wygasnąć w
przyszłym roku. Malediwy to państwo islamskie, gdzie alkohol jest oficjalnie
zakazany, a skąpe stroje kąpielowe niemile widziane. Rajskie wyspy co
roku odwiedza ok. 900 tys. turystów, z których większość nie zdaje sobie
sprawy z codzienności mieszkańców tego kraju. Turyści prosto z lotniska
trafiają na wyspy, gdzie mogą pić alkohol i korzystać z luksusowych
zabiegów w spa.
ja, PAP