Pretekstem do krytyki stały się zapowiedzi Lewandowskiego, że
Unii Europejskiej
grozi w tym roku dziura budżetowa, która będzie wymagać dodatkowego
finansowania. Wynika to stąd, że pod koniec zeszłego roku wpłynęło do
Komisji Europejskiej więcej rachunków za
finansowaną z budżetu UE pomoc strukturalną, które KE będzie musiała
pokryć. Dlatego komisarz zapowiedział, że prawdopodobnie wystąpi o
nowelizację tegorocznego budżetu. Te
zapowiedzi oburzyły "Daily Telegraph", dla którego jest to odwrócenie
cięć wydatków w budżecie UE na 2012 r. uzgodnionych w 2011 r.
REKLAMA
"Podsycając spór o wysokie wydatki unijne w
okresie, gdy Londyn zaciska pasa, Lewandowski obciążył Wielką Brytanię winą o
to, że budżet UE w ostatnich dwóch latach był poniżej oryginalnych
żądań Komisji Europejskiej" - uważa
gazeta. "Polski komisarz prowokacyjnie oskarżył także bogate kraje takie,
jak Wielka Brytania, o to, że ich postawa zagraża unijnym wydatkom na pomoc
dla najbiedniejszych regionów
europejskich takim, jak te, które są w jego rodzimej Polsce" - dodaje.
"Daily Telegraph" prognozuje, że dziura w budżecie UE będzie
powodem zaciętej politycznej walki na
najbliższym unijnym szczycie w marcu, ponieważ Wielka Brytania odmawia
podniesienia poziomu wydatków w dodatku do tego, który został
uzgodniony.
- Komisja Europejska musi uporać się z presją na zwiększenie
wydatków w ramach budżetu ustalonego na 2012 r. Z podobnym problemem
narodowe rządy mają do czynienia na co dzień i UE musi zdobyć się na te
same trudne decyzje - powiedział
gazecie rzecznik brytyjskiego rządu. Zaś lider brytyjskich konserwatystów w Parlamencie Europejskim
Martin Callanan w wypowiedzi cytowanej przez "Daily Telegraph" oskarżył
Komisję Europejską o przeciąganie liny w przededniu rozmów na temat
wieloletniego budżetu UE na lata 2014-2020.
Tegoroczny budżet UE wynosi
129,088 mld euro w płatnościach, czyli dokładnie tyle, ile w toku
negocjacji domagały się kraje UE. Budżet jest co prawda wyższy o 2,3
mld euro od budżetu z 2011 r., ale oznacza
to wzrost jedynie o 1,85 proc. czyli poniżej szacowanej przez KE
inflacji. To oznacza, że w liczbach rzeczywistych płatności UE, czyli
to, co realnie Lewandowski ma do wydania, są
mniejsze w stosunku do ubiegłorocznego budżetu UE. Polski komisarz już w 2011 r.
ostrzegał, że może to spowodować problemy.
PAP, arb