Jak podkreśla "Rz", do tej pory nikt w Polsce nie wiedział o
istnieniu brytyjskich weteranów - Kennetha Brooksa i
Sidneya Knowlesa. Ich odnalezienie to "absolutna rewelacja" - ocenia
znany historyk z Londynu Jan Ciechanowski. - Ktoś z Polski powinien
natychmiast do nich pojechać i
przeprowadzić przesłuchania. Trzeba się spieszyć, przecież oni mają po
90 lat - dodaje.
Obu weteranów wytropił badacz katastrofy z Krakowa Mieczysław Jan
Różycki. - Relacje
Brooksa i Knowlesa mogą mieć kolosalne znaczenie w wyjaśnieniu
katastrofy gibraltarskiej. Każdy szczegół zapamiętany przez świadków
może być na wagę złota. Są w stanie
opowiedzieć, jak wyglądał samolot po katastrofie, gdzie dokładnie spadł,
w jakim stanie były ciała - podkreśla.
REKLAMA
Różycki mówi, że o sprawie wie już IPN, który prowadzi śledztwo
dotyczące katastrofy. Na razie Instytutowi nie udało się jednak
przesłuchać nowych świadków. - Obydwaj panowie powinni zostać
przesłuchani z zachowaniem wszelkich procedur i na
mocy porozumień o współpracy prawnej z państwami, których są
obywatelami. To dość skomplikowana operacja - mówi prowadzący śledztwo
ws. katastrofy prok. Marcin Gołębiewicz z
IPN. - Gdy tylko uzyskamy od pana Różyckiego dane obu świadków,
będziemy mogli wystąpić do Hiszpanii i Wielkiej Brytanii z wnioskami o
współpracę prawną w tej sprawie. Liczymy,
że obaj panowie pomogą nam rozwikłać zagadkę śmierci naczelnego wodza i
premiera Rzeczypospolitej - podkreśla prok. Gołębiewicz.
Katastrofa gibraltarska to jedna z
największych zagadek historii Polski. Zdaniem części badaczy była wypadkiem lotniczym, według innych - aktem sabotażu.
pap, ps