- Problem ten nie ogranicza się tylko do osób, które cierpią na
depresję – mówił prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego na
konferencji z okazji Ogólnopolskiego Dnia Walki z Depresją,
przypadającego 23 lutego. Zorganizowało ją Stowarzyszenie "Aktywnie
Przeciwko Depresji". Jak podkreślił ekspert, Polacy są obecnie o wiele bardziej podatni na
wszelkie negatywne wpływy środowiskowo-społeczne zarówno te, które
wynikają ze zdarzeń losowych, jak np. katastrofa smoleńska, jak i te,
które wiążą się z ogólną sytuacją ekonomiczną.
REKLAMA
Polacy pracują za dużo
W ocenie prof. Heitzmana jest to związane po części z tym, że jako
naród ciągle dążymy do nadrobienia swoich zaległości w stosunku do
krajów Europy Zachodniej. - Jesteśmy jednym z najdłużej pracujących
narodów w Europie. Mało kto z nas pracuje osiem godzin dziennie, idzie
do domu i odpoczywa; w weekendy mało kto ma wolne, bo zwykle dorabia do
pensji. Z drugiej strony panuje duże bezrobocie, które dotyka
najbardziej osoby młode, w wieku produkcyjnym, między 25. a 35. rokiem
życia – tłumaczył psychiatra.
"Polacy cieszą się najczęściej pod wpływem alkoholu"
Jego zdaniem przyczynia się to do zaniku optymizmu i pozytywnego
myślenia o przyszłości. - Człowiek traci poczucie kompetencji i kontroli
nad swoim życiem, czuje się poddany jakiemuś naciskowi, nie jest
zadowolony z tego co robi, nie może się rozwijać – powiedział ekspert. Dlatego Polacy są na co dzień źli albo smutni, a jeżeli się cieszą to
najczęściej pod wpływem alkoholu; a ludzie młodzi, między 12. a 16.
rokiem życia - często pod wpływem środków odurzających, głównie
marihuany - tłumaczył. Agresja lub smutek wynikają z lęku o przyszłość: o
emerytury, zdrowie, dostęp do opieki medycznej.
Politycy nie chcą zrozumieć społeczeństwa?
- W tej sytuacji trudne wydarzenia społeczno-polityczne - dyskusje o
ACTA, przedłużeniu wieku emerytalnego, problemy wynikające z nowej
ustawy refundacyjnej - nie natrafiają na ludzi wypoczętych, którzy chcą
myśleć pozytywnie o swojej starości, ale na ludzi zmęczonych, smutnych,
którym trudno jest podejmować jakieś działania i wysiłki na przyszłość –
powiedział psychiatra. Jak ocenił prof. Heitzman, w tych dyskusjach politycy za mało kierują
się chęcią zrozumienia psychiki człowieka i jego potrzeb. Ale nie
kieruje się tym również – zauważył - społeczeństwo, o czym świadczą
reakcje na śmierć półrocznego dziecka w Sosnowcu: tendencje do
rozliczania, linczu publicznego.
Przez depresję nie jesteśmy innowacyjni
Psychiatra zaznaczył, że problem złej kondycji psychicznej Polaków
odbija się również negatywnie na innowacyjności narodu. - Nie jesteśmy
mniej zdolni niż inni, ale mniej w nas jest wiary w sukces badawczy czy
odkrywczy – tłumaczył. - Konieczna jest zmiana optyki spojrzenia na
kwestie zadowolenia człowieka z życia, z tego co robi, jak się rozwija
na polu zawodowym, społecznym i osobistym. Sukces zawodowy i twórczy
jest przypisany ludziom wolnym od nacisków, nie spętanym lękiem i
depresją.
Depresja jednym z najpoważniejszych problemów zdrowotnych
Prof. Heitzman przypomniał, że według Światowej Organizacji Zdrowia
(WHO) depresja plasuje się dziś na czwartym miejscu wśród
najpoważniejszych problemów zdrowotnych. Według prognoz organizacji
problem depresji na świecie będzie narastał. WHO przewiduje, że w 2020
r. będzie ona drugim, po chorobie niedokrwiennej serca, najbardziej
obciążającym społeczeństwa schorzeniem, także w sensie ekonomicznym. Jest to związane m.in. z industrializacją, globalizacją,
przyspieszonym rozwojem cywilizacyjnym - wymieniał prof. Heitzman. - Rozwój technik komputerowych wprawdzie daje wsparcie techniczne, ale
nie emocjonalne, nie okaże na przykład współczucia, nie będzie się
solidaryzował z nami w cierpieniu – tłumaczył ekspert.
ja, PAP