Newsletter | Prenumerata | E-wydania | Mobile | RSS
Dołącz do nas:
Zobacz także:
Blogbox Infotuba.pl Gover.pl Pitbul
Tutaj jesteś: Strona główna | Tygodnik  Archiwum  Nie jestem fanem Krzysztofa Krawczyka
1971Piotr NajsztubAutor: Piotr Najsztub

Nie jestem fanem Krzysztofa Krawczyka

Świat się kończy, Krawczyk śpiewa z polskim biskupem! Ale do Sądu Ostatecznego jeszcze daleko, choć Krzysztof Krawczyk w nim właśnie upatruje swojej życiowej szansy.
PIOTR NAJSZTUB: Panie Krzysztofie, wchodzę – tradycyjnie, jak co roku – w drugi dzień Świąt Wielkanocnych na pana stronę internetową i co czytam? Pańskie gorące zaproszenie do wysłuchania wydawanej właśnie płyty biskupa Długosza, na której pan śpiewa z nim utwór tytułowy „Europo, nie możesz żyć bez Boga". Jak się panu śpiewało z biskupem?

KRZYSZTOF KRAWCZYK: Biskup jest facetem przecudownym, bo on kocha śpiewać.

Ale czy umie?

W studio różne cuda można zrobić z głosem. On śpiewa tak, jak słychać na płycie. To nie jest wybitny zawodowiec i trudno tego od biskupa wymagać. Śpiewamy o brukselskim bruku, o Europie, o przedmurzu chrześcijaństwa.

Politycznie i religijnie sobie śpiewacie.

Biskup śpiewał w sutannie? Myśmy się w ogóle nie widzieli w studio. Tekst jest dość mocny, moim zdaniem, bo ja nie lubię ortodoksyjnych postaw w żadnych sytuacjach...

Ale zaśpiewał pan: „nie możesz żyć bez Boga".

Bo to są moje poglądy i nie muszę się ich wypierać. Ale możesz żyć bez Boga, nie tylko katolików. Poza tym miałem starszego brata w wierze, który chodził do bóżnicy. Kiedyś przyprowadziłem go do naszego kościoła i mówię: to jest mój przyjaciel Żyd, z którym zrobiłem braterstwo krwi, Marian Lichtman, perkusista z Trubadurów… A proboszcz na cały kościół: „Niech żyją Żydzi!". U nas się zapomina, że przecież Chrystus był Żydem, Matka Boska była Żydówką, apostołowie, i tak dalej. Nie podoba mi się to, że tak ortodoksyjnie patrzymy. 


Skocz do tekstu
REKLAMA


Ja rozumiem śpiewającego do Europy biskupa, on ma ewangelizować. A pan też ma w sobie taką potrzebę ewangelizacji?

Na siłę nie chcę nic robić, bo widzę, jaki jest stosunek do wiary, że ludzie uciekają raczej w przyjemności. Od lat mam jednak taki margines twórczości – oprócz kolęd, które wszyscy nagrywają, mam jeszcze płytę maryjną, płytę „Ojcu Świętemu śpiewajmy" i inne. Ale to jest taka część mojej twórczości, na której myśmy zbankrutowali totalnie. Założyliśmy sobie, że jak nagramy „Ave Maryja" i wszystkie maryjne piosenki, które ludzie tak kochają. Skoro mamy sto tysięcy parafii, na pewno płyta się rozejdzie w niesamowitej liczbie egzemplarzy.

I co?

Podziel się
(niezalogowany)
Nick
tomidło 89.77.8.*
Data dodania
2012-05-13 16:47:22
  
(niezalogowany)
Nick
pinokio 37.8.198.*
Data dodania
2012-04-21 19:40:06
ale obludny dewot ,rozwiń komentarz
  
(niezalogowany)
Nick
bator 84.10.194.*
Data dodania
2012-04-19 10:19:52
  
















z dnia: 2013-05-25

Polecamy

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Dodatek
Wszystko o Finansach
Polecamy
Czytaj Wprost na Facebooku. Sprawdź aplikację już teraz !
Polecamy

Dodatkowe opcje wyszukiwania:
Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. zamknij
Więcej informacji w naszej Polityce prywatności