Najsztub pyta Cimoszewicza: Tusk rządzi jednoosobowo, nie wiem jaki jest poziom jego świadomości

Najsztub pyta Cimoszewicza: Tusk rządzi jednoosobowo, nie wiem jaki jest poziom jego świadomości

Dodano:   /  Zmieniono: 
Włodzimierz Cimoszewicz, fot. Filip Klimaszewski dla Wprost 
Święty spokój, świętej pamięci, a świat nie będzie na Tuska czekał – ostrzega Włodzimierz Cimoszewicz. W rozmowie z Piotrem Najsztubem, jedyny premier, który powiedział kiedyś powodzianom, że trzeba się ubezpieczać m.in wspomina swój czerwiec 89' roku, ocenia politykę Donalda Tuska i krytykuje Bronisława Komorowskiego.
- Pamiętam, że w pewnym momencie zapytano mnie, jaki jest mój stosunek do kandydowania Wojciecha Jaruzelskiego na stanowisko prezydenta. Wtedy, dostrzegając rozmaite przewiny Wojciecha Jaruzelskiego, ale i mając dla niego wiele osobistego szacunku, odpowiedziałem, że nie powinien kandydować - wspomina Włodzimierz Cimoszewicz swój czerwiec 89' roku. To był pierwszy raz, gdy partia go nie posłuchała. Pierwszy, ale nie ostatni.

W rozmowie z Piotrem Najsztubem były premier ocenia też politykę Donalda Tuska. I nie jest to ocena pozytywna. - On w 80 procentach rządzi jednoosobowo. I nie wiem, czy on do końca sobie uświadamia sytuację globalną, co się dzieje w świecie i co stoi w horyzoncie kilkunastu lat przed światem, przed Europą, Polską - mówi Cimoszewicz. - Bezpośrednie otoczenie premiera nie uświadamia sobie, że nikt go nie zastąpi w myśleniu strategicznym. Że to jest właśnie ten facet, który musi mieć oddech, inne patrzenie - dodaje i stwierdza, że "nie wie jaki jest poziom świadomości" Tuska, bo pomimo rozmów, premier na jego rady nie zareagował.

Cimoszewicz krytycznym okiem patrzy także, na propozycję spotkania, którą prezydent Bronisław Komorowski wystosował do przewodniczącego Solidarności Piotra Dudy. - Pierwszym rozmówcą pana Dudy powinien być prokurator, nie prezydent! Jeżeli zachodzi co najmniej silne podejrzenie, że dopuścił się przestępstwa, to na pewno nie głowa państwa powinna z nim rozmawiać. I to specyficzne przestępstwo, bo przeciwko wolności ludzi i przeciwko działalności naczelnych organów władzy - oburza się były premier.

Jego zdaniem, gdyby do sytuacji zablokowania Sejmu przez związkowców doszło w Wielkiej Brytanii, tamtejsza policja zareagowałaby bardziej stanowczo. - Odpowiednio wysoki rangą komendant policji powinien wystąpić do manifestantów, powiedzieć im, że łamią prawo, wezwać ich do zaprzestania akcji. Po kilku minutach - zakładając, że oni by nie zareagowali - powinien ich uprzedzić, że zostaną zastosowane procedury przewidziane prawem i po kilku minutach policja powinna przystąpić do swojej roboty. Policja nie może biernie przypatrywać się ostentacyjnemu łamaniu prawa - wyjaśnia.

Całą rozmowę Piotra Najsztuba z Włodzimierzem Cimoszewiczem przeczytasz w najnowszym numerze "Wprost"