Newsletter | Prenumerata | E-wydania | Mobile | RSS
Dołącz do nas:
    
Tutaj jesteś: Strona główna | Kultura  Sztuka  Urzednik gubernatora Franka ukradł "Portret młodzieńca" Rafaela Santi

Urzednik gubernatora Franka ukradł "Portret młodzieńca" Rafaela Santi

“Portret młodzieńca“ Rafaela Santi (fot. Wikipedia)“Portret młodzieńca“ Rafaela Santi (fot. Wikipedia)
"Portret młodzieńca" Rafaela Santi, najcenniejsze dzieło wśród utraconych polskich dóbr, zrabowali z Dolnego Śląska urzędnicy z kręgu generalnego gubernatora Hansa Franka - twierdzi badacz Robert Kudelski. - Dotarłem najdalej z badaczy - powiedział.
Kudelski zbadał niemieckie dokumenty poświęcone organizacji i procedurom grabieży na polskim terenie, na podstawie spisów zrabowanych zbiorów i przesłuchań niemieckich funkcjonariuszy dotarł do nieznanych faktów na temat losów "Portretu młodzieńca" Rafaela Santi zaginionego podczas niemieckiej okupacji.
Skocz do tekstu
REKLAMA


Ten, jeden z najcenniejszych obrazów w polskich zbiorach należy do Muzeum Czartoryskich w Krakowie, które założyła na początku XIX w. księżna Izabela Czartoryska z myślą o gromadzeniu pamiątek narodowych. Najważniejszymi w jej zbiorach były trzy obrazy obcych malarzy, obok "Portretu młodzieńca" - "Dama z gronostajem" Leonarda da Vinci i "Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem" Rembrandta van Rijna. Z cennej trójki do Muzeum Czartoryskich nie powrócił jedynie "Portret młodzieńca". Stratę symbolicznie podkreśla pusta rama po obrazie Rafaela Santi wisząca obok "Damy z gronostajem".

W 1939 r. rodzina Czartoryskich, chcąc zabezpieczyć dzieła przed zbliżającą się wojną, ukryła swoje zbiory w rodzinnym majątku w Sieniawie. Trzy najcenniejsze malowidła trafiły do skrzyni oznaczonej literami "LRR" (Leonardo, Rafael, Rembrandt). Niemcy odnaleźli jednak skrytkę i zajęli odnalezione w niej dzieła sztuki.

"Portret młodzieńca" najpierw trafił wraz z innymi dziełami sztuki do Berlina. Planowano umieszczenie dzieła w tworzonym Muzeum Adolfa Hitlera w Linzu. Obraz chcieli też włączyć do swoich prywatnych kolekcji dowódca Luftwaffe Hermann Goering i generalny gubernator Hans Frank. - Przywódcy III Rzeszy konkurowali ze sobą o to, kto zgromadzi cenniejsze zbiory sztuki. Podnosiło to prestiż i wyznaczało miejsce wśród nazistowskich elit - powiedział Kudelski. Rywalizację o "Portret młodzieńca" wygrał Frank, ponieważ dzieło powróciło do Krakowa, do ośrodka władzy Generalnego Gubernatorstwa na Wawelu.

Dotychczas nie było wiadomo, co stało się z dziełem Rafaela Santi po wydanym przez Hansa Franka rozkazie o ewakuacji zgromadzonych zbiorów sztuki z powodu ofensywy armii radzieckiej latem 1944 r. Jedna z hipotez zakłada, że "Portret młodzieńca" trafił na Dolny Śląsk na długo przed wkroczeniem Armii Czerwonej do Krakowa. Kudelski potwierdza tę wersję, wskazując na dokumenty odnalezione w archiwach. Jak podkreśla, "obraz wraz z innymi dziełami sztuki wywiezionymi z Wawelu najpierw znalazł się w pałacu Manfreda von Richthofena w Sichowie, a potem decyzją sekretarza stanu Generalnego Gubernatorstwa przeniesiono go do majątku należącego do Hansa i Herty von Wietersheim-Kramsta w Morawie pod Strzegomiem".
Podziel się
(niezalogowany)
Nick
jokoono 207.67.54.*
Data dodania
2013-12-30 20:30:18
  













z dnia: 2014-08-30

Polecamy

Reklama
Reklama
Reklama

Dodatkowe opcje wyszukiwania:
Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. zamknij
Więcej informacji w naszej Polityce prywatności