Newsletter | Prenumerata | E-wydania | Mobile | RSS
Dołącz do nas:
    
Tutaj jesteś: Strona główna | Aktualności  Tylko u nas  Kompromitacja polskiego wywiadu - Warszawa odcina się od swoich szpiegów
2202Autor
AWR Wprost
AWR Wprost
AWR Wprost

Kompromitacja polskiego wywiadu - Warszawa odcina się od swoich szpiegów

“Wprost“ ujawnia kulisy wielkiej kompromitacji polskiego wywiadu (fot. Karol Kinal)“Wprost“ ujawnia kulisy wielkiej kompromitacji polskiego wywiadu (fot. Karol Kinal)
Pięciu agentów, którzy przez lata szpiegowali dla Polski, trafiło do więzień w Rosji i na Białorusi. Wiele wskazuje na to, że nasze władze zostawiły ich bez żadnej pomocy - ustalili dziennikarze tygodnika „Wprost” Michał Majewski, Paweł Reszka oraz Andrzej Stankiewicz.
To historia, o której wie niewielu ludzi w państwie. Poznali ją prezydenci Bronisław Komorowski i Lech Kaczyński, wiedzę mają ostatni premierzy. Za to ministrowie obrony, szefowie MSW oraz zwierzchnicy większości specsłużb znają tylko ogólniki. Bo to jest nie tylko operacja ściśle tajna, o kluczowym znaczeniu dla państwa. To także potężna kompromitacja kolejnych polskich rządów.

Propagandowy materiał białoruskiej telewizji o polskich szpiegach
Źródło: www.youtube.com
Skocz do tekstu
REKLAMA


Major Władimir Ruskin, oficer sił powietrznych Białorusi został złowiony przez nasz wywiad wojskowy około 2000 roku. Przewoził przez granicę 5 razy więcej alkoholu niż dopuszczało prawo. Polacy zagrozili mu deportacją, grzywną i konfiskatą auta. Obiecali przymknąć oko na przemyt, jeśli zgodzi się na współpracę. Przystał na to.
 
Były urzędnik z resortu obrony: - Ruskin wciągnął do współpracy kolegów z armii.

Dziennikarze „Wprost” znają skład siatki i armijne stanowiska jej agentów. Poza Ruskinem byli to szef wywiadu sztabu jednej z białoruskich brygad wojsk rakietowych major Wiktor Bogdan, a także służący w łączności Siergiej Kornieliuk oraz Paweł Pietkiewicz. Do grupy wchodził także oficer rosyjskiej armii Siergiej Jurenia, służący w okręgu moskiewskim.

Czemu tak wielu tu Białorusinów? Czy nasz wywiad wojskowy przywiązywał aż taką wagę do możliwości bojowych łukaszenkowych wojaków? – Nie o to chodzi – mówi nam polski oficer zaangażowany w operację. – Jest oczywiste, że istnieje ścisła wojskowa współpraca między Białorusią a Rosją. A w struktury białoruskiej armii łatwiej nam było przeniknąć.

Co nas interesowało? Obrona przeciwlotnicza Białorusi i Rosji, rozmieszczenie rakiet S-300 i sposób działania wojska odpowiadającego za obsługę tego sprzętu. S-300 to rakiety przeciwlotnicze, służące do zwalczania pocisków balistycznych – rodzaj ruchomej tarczy antyrakietowej. – Dzięki siatce wiedzieliśmy, kiedy Rosjanie przekazali S-300 Białorusinom. A to znaczyło, że pod Moskwą ustawili już nowsze pociski S-400 – mówi wysokiej rangi oficer w wojskowym wywiadzie.

S-400 to system jak spod igły, duma rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego. Dlatego szczególnie cenny był udział w siatce majora rosyjskiej armii Siergieja Jurenii. Oficer dobrze się zapowiadał i był typowany przez dowódców do służby przy S-400.

Były decydent z MON: - Wywiad chwalił się białorusko-rosyjską operacją przed politykami. Radek Sikorski, jako minister obrony w rządzie PiS, w tajnym bunkrze miał prezentację na temat tej akcji. Był bardzo podniecony. Kazał ją kontynuować.

X, oficer służb: - O postępach akcji informowani byli prezydent Lech Kaczyński i kolejni premierzy.  Tyle, że doszło do wielkiej wsypy.

Lipiec 2007 roku. Reportaż w reżimowej białoruskiej telewizji. Na polsko-białoruskiej granicy krzepcy bezpieczniacy z napisami KGB na kurtkach przyciskają jakiegoś mężczyznę do asfaltu. - Naszym służbom udało się na początku roku rozbić polską siatkę szpiegowską -

Wiktor Wiegiera, wiceszef białoruskiego KGB chwali się przed kamerą.

Ten brutalnie spacyfikowany mężczyzna to major Ruskin. Wpada cała siatka.

Polska umywa od nich ręce. W kraju rządzi jeszcze PiS, ale wybory wiszą w powietrzu i nikt nie chce politycznych problemów z Putinem w tle. Tyle, że po wyborach zwycięska Platforma także zachowuje się tak, jakby Ruskin i zbudowana przez niego przez lata misterna wywiadowcza siatka nie prowadziła do Polski.

A prowadziła. Dziennikarze „Wprost” ustalili, że — wbrew deklaracjom polskich władz — szpiedzy w białoruskich i rosyjskich siłach zbrojnych byli naszymi agentami.

Jak zorganizowana była polska siatka wywiadowcza na Białorusi i w Rosji? Dlaczego doszło do dekonspiracji naszych szpiegów? Czemu polskie władze zostawiły ich bez  pomocy? Kulisy jednej z najtajniejszych operacji polskiego wywiadu ujawniają w najnowszym wydaniu tygodnika „Wprost” Michał Majewski, Paweł Reszka i Andrzej Stankiewicz.

Najnowszy
Podziel się
(niezalogowany)
Nick
wściekły 109.243.228.*
Data dodania
2012-11-13 13:56:02
  
(niezalogowany)
Nick
elza 41.241.194.*
Data dodania
2012-11-12 18:05:41
  
(niezalogowany)
Nick
Tomasz KA 83.10.244.*
Data dodania
2012-11-12 16:55:59
  
(niezalogowany)
Nick
myślący po swojemu 77.89.65.*
Data dodania
2012-11-12 13:54:57
  














Polecamy

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Akcja
Ankieta Wprost
Dodatek
Petelicki. Ostatni strzał
Polecamy
Prenumerata już od 59 zł !
Polecamy

Dodatkowe opcje wyszukiwania:
Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. zamknij
Więcej informacji w naszej Polityce prywatności