Newsletter | Prenumerata | E-wydania | Mobile | RSS
Dołącz do nas:
    
Tutaj jesteś: Strona główna | Tygodnik  Archiwum  Arab Madrid
2202Autor
AWR Wprost
AWR Wprost

Arab Madrid

Premier hamletyzował, ale w końcu uległ. Zgodził się wypuścić Tomasza Arabskiego na wymarzoną placówkę. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, minister już w lecie przeniesie się z Alej Ujazdowskich pod hiszpańskie słońce.


– Ministrowie się kłócili, a Arabski opowiadał dykteryjki z życia. Jednak z czasem szło mu coraz sprawniej – przyznaje nasz rozmówca z rządu. Czy kancelaria go zmieniła? – Kiedy go poznałem, był facetem z sarkastycznym dowcipem. Teraz raczej uśmiecha się półgębkiem. Jest zmęczony, od lat siedzi tam od świtu do nocy. Nie ma go w domu, a to facet, dla którego rodzina i dzieci są bardzo ważne – podkreśla polityk z władz PO.
Skocz do tekstu
REKLAMA


Dla Tuska wytrzymuje wiele. – Człowiek od roboty i połajanek – podsumowuje osoba rozeznana w sytuacji w Alejach Ujazdowskich. Premier nigdy się z Arabskim nie patyczkował. Potrafił wydrzeć się o byle co. Kiedyś zrobił mu awanturę o to, że gdzieś zapodziały się obcinaczki do cygar. Minister wszystko znosił. Stosunkowo najgorzej krytykę ze strony znanego z bezwzględnych dowcipów Grzegorza Schetyny – byłego wicepremiera, kiedyś najbliższego człowieka Tuska.

Animozje nasiliły się jeszcze, gdy Schetyna wyleciał z otoczenia premiera w czasie afery hazardowej. Arabski siłą rzeczy zajął puste miejsce najbliższego zausznika. Od tamtego czasu w opinii wielu obserwatorów otoczenie premiera zmieniło się w dwór potakiwaczy. – Nikt nie jest w stanie się przeciwstawić Tuskowi, powiedzieć otwarcie: „Stary, mylisz się” – opowiada członek władz PO. Doradca premiera: – Gdy są sami, mogą sobie wszystko powiedzieć, posprzeczać się. Jednak publicznie „Arab” jest zawsze na tak.

Gorzkie pigułki

Do ministrowania się przyzwyczaił. W polityce poszło mu fatalnie i chyba się zraził ostatecznie. Ostatnia kampania, Arabski dostał drugie miejsce na gdańskiej liście, w mateczniku PO. Zaraz za popularnym Sławomirem Nowakiem. Współpracownicy premiera, którzy jeździli z nim tuskobusem po Polsce, wspominają taką scenę: Arabski pracował nad projektem swojej ulotki wyborczej. Dał Tuskowi, żeby ten rzucił okiem. Do rozmowy włącza się Tomasz Lenz, szef kujawsko-pomorskiej Platformy. – Tylko hasło „Arabski czystej krwi” może dać mu mandat – żartuje. Wszyscy wybuchają śmiechem. Ale słowa okazują się prorocze.

– „Arab” rozdawał ulotki na Długim Targu w Gdańsku, cieszył się, bo przechodnie chętnie je brali. Problem w tym, że brali je głównie turyści z Niemiec – opowiada jeden z polityków PO. – Wydawało mu się, że idzie dobrze. Był zaskoczony, gdy z pewnego miejsca nie dostał się do Sejmu. Arabski mimo klęski został na swoim stanowisku, ale
Podziel się













z dnia: 2014-04-24

Polecamy

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Dodatek
Petelicki. Ostatni strzał
Polecamy
Prenumerata już od 59 zł !
Polecamy

Dodatkowe opcje wyszukiwania:
Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. zamknij
Więcej informacji w naszej Polityce prywatności