Newsletter | Prenumerata | E-wydania | Mobile | RSS
Dołącz do nas:
    
Tutaj jesteś: Strona główna | Aktualności  Tylko u nas  Sieci prezesa
AWR Wprost

Sieci prezesa

Henryk Majchrzak (fot. MICHAL FLUDRA / Newspix.pl )Henryk Majchrzak (fot. MICHAL FLUDRA / Newspix.pl )
Państwowe Polskie Sieci Elektroenergetyczne stawiają słupy z prądem. I pod czujnym okiem działaczy PSL pomagają zaprzyjaźnionym księżom, strażakom i firmom.
U boku wicepremiera i ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego prezesa PSL, Polskie Sieci Energetyczne zamieniają się w prywatny folwark Henryka Majchrzaka, prezesa tej strategicznej dla państwa spółki.

Nominacje na prezesa PSE Majchrzak otrzymał jeszcze za Waldemara Pawlaka w 2010 roku. Mniej więcej dwa lata temu kupił sobie apartament w Konstancinie. Ma blisko do pracy, bo siedziba spółki mieści się w dziwacznie zaprojektowanym biurowcu przy wlocie do Konstancina. Mieszkanie tutaj ma też inne walory. Miejscowość leży w powiecie piaseczyńskim, a w nim baronem PSL jest wicepremier Piechociński. To polityczna ostoja Majchrzaka. Doradcą  wicepremiera do spraw energetyki jest Józef Zalewski, wysoki rangą funkcjonariusz PSL, były burmistrz Piaseczna. Prezesowi PSE doradza z kolei Jan Zagajewski, weteran PSL na wielu frontach, przyjaciel Piechocińskiego. Zagajewski jako jedyny z doradców otrzymał – poza regulaminem – służbowe auto. Ma też reprezentacyjny gabinet. Z PSL kojarzony jest też Krzysztof Ksyta, członek zarządu PSE, który wcześniej pracował w Banku Spółdzielczym w Piasecznie. Można powiedzieć: modelowa spółka kontrolowana przez ludowców.  
Skocz do tekstu
REKLAMA


Prezes dba o najbliższe otoczenie spółki – drobne darowizny trafiają do szkół i placówek opiekuńczych w Konstancinie, zasilają konto tej gminy. Szczególnymi względami cieszy się parafia w Powsinie. Administracyjnie to już Warszawa, ale rzut beretem od Konstancina. 

Tamtejszy proboszcz sprawuje dla spółki kapłańską posługę. Mówi pracownik: – Prezes zamawia co roku msze święte w intencji firmy. A kierownicy biegają później i ścigają pracowników, by obowiązkowo stawili się w kościele, pod groźbą utraty pracy. Jedna z dyrektorek jest świadkiem Jehowy. Też musiała przyjść.   

Za wsparcie modlitewne proboszcz może liczyć na hojność zarządu. We wrześniu zeszłego roku do PSE wpłynęło pismo od księdza proboszcza „z prośbą o przekazanie darowizny rzeczowej w postaci paramentów liturgicznych używanych w posłudze sakralnej”. Zarząd zakupił paramenty, czyli szaty o wartości 1650 zł. W uzasadnieniu komisja PSE ds. darowizn zwróciła uwagę, że prośba zbiega się z Dniem Energetyka i jest to dobra okazja do wyrażenia wotum wdzięczności za posługę kapłańską i wsparcie modlitewne w intencji pracowników spółki. Proboszcz otrzymał także 3000 zł na parafialny zespół Caritas. Rok wcześniej parafia otrzymała dwie darowizny: 3000 zł i dar rzeczowy o wartości 1500 zł.

Majchrzak nie zapomina też o wpływowej fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia. W zeszłym roku 8000 zł, w 2012 – 6000 zł. Fundacją kieruje ks. kardynał  Kazimierz Nycz, metropolita warszawski.  

Majchrzak rozumie też dosłownie powiedzenie „jak trwoga, to do Boga”. PSE odpowiadają za kluczowy dla państwa projekt finansowany z unijnych pieniędzy – most energetyczny z Litwą. Mieszkańcy Suwalszczyzny nie chcą żyć pod słupami wysokiego napięcia. Protestują przeciwko budowie, co grozi opóźnieniami, a czasu jest mało. PSE zabiegają więc o przychylność księży z tego rejonu. Wiadomo, co proboszcz powie z ambony albo na kolędzie, to ważniejsze niż niejeden argument użyty w negocjacjach z mieszkańcami. Tak więc do Caritasu diecezji ełckiej popłynęły pieniądze. Pierwsze 100 tys. zł przekazało w postaci darowizny konsorcjum budujące linię energetyczną. Na początku grudnia miejscowy Caritas dostał od zarządu PSE 50 tys. zł. To górny limit jednorazowych darowizn. W grudniu rada nadzorcza wyraziła zgodę na kolejną darowiznę na rzecz Caritasu w Ełku – 50 tys. zł na zakup windy dla domu samotnej matki. W sumie 200 tys. zł. Rzeczniczka PSE Beata Jarosz wyjaśnia: – Wspieranie tego typu inicjatyw jest elementem realizacji strategii zrównoważonego rozwoju w obszarze zaangażowania społecznego spółki.

Nie tylko Kościół może liczyć na sowite wsparcie. Wojewódzka komenda straży pożarnej otrzymała 100 tys. zł na zakup urządzenia gaśniczego. Przewodnicząca komisji ds. darowizn dostała od prezesa gotowy „wsad do protokołu”. Według informacji „Wprost” posiedzenie komisji w tej sprawie nigdy się nie odbyło, a podpisy pod protokołem były zbierane później.

PSE to strategiczna spółka. W skrócie można powiedzieć, że zarządza prądem. Bardziej obrazowo: w tym miejscu można wyłączyć prąd w całej Polsce jednym przyciskiem. Majchrzak zarabia 80 tys. zł miesięcznie. Do tego duże premie. Jest na umowie menedżerskiej, co pozwala ominąć ustawę kominową, która mocno ogranicza pensje prezesów na etacie. Najwyraźniej jednak takie wynagrodzenie prezesowi nie wystarcza. Prezesowi Majchrzakowi nie przysługuje służbowe auto. Każde skorzystanie z samochodu floty PSE powinno być rozliczone i zapłacone z wynagrodzenia. I jest. Bo prezes PSE często korzysta ze służbowego auta z kierowcą. Z dokumentów, do których dotarłem (z czerwca, lipca i sierpnia), wynika, że co miesiąc w rozliczeniu wpisuje tę samą liczbę kilometrów przebytych służbową skodą z kierowcą, to jest… 85 km. Zważywszy, że często wyrusza służbowym autem z kierowcą na weekend do rodzinnego Opola, to chyba trochę za mało. Bo tak z grubsza to dystans 300 km w jedną stronę.

A co z kierowcą? Warianty są dwa. Najczęściej wraca pociągiem do stolicy, a następnie znowu jedzie koleją do Opola po pana prezesa, by wrócić z nim już służbowym autem do Konstancina. Czasami nocuje w hotelu, by poczekać na pociąg, bo jest już za późno na powrót PKP do Warszawy. W posiadaniu „Wprost” są faktury i rachunki potwierdzające ten zwyczaj. Oficjalnie prezes PSE przejechał w sumie w ciągu roku 1140 km. Według wyliczeń pracowników PSE było to ponad 22 tys. km. Rzeczniczka zapewnia, że prezes Majchrzak rozlicza wykorzystywanie samochodu służbowego tak samo jak inni pracownicy firmy.

27 kwietnia w Rzymie odbędzie się kanonizacja Jana Pawła II. Prezes Majchrzak się wybiera. Z żoną i proboszczem z Powsina. Czy na koszt spółki? Według informacji „Wprost” pracownicy już otrzymali dyspozycje, żeby zarezerwować bilety i hotele. 

Na razie jednak znacznie ważniejszy jest orzeł rybołów. Jakiś czas temu ptak założył gniazdo na słupie energetycznym. Kierownictwo PSE z prezesem na czele wpadło na pomysł, żeby orzeł stał się symbolem firmy, która dba o przyrodę i ekologię. I postanowiono, że trzeba na słupie zamontować kamery, by orła podglądać. Problem jednak w tym, że ekipa monterów może orła w ten sposób wypłoszyć. Ktoś zaproponował: to wytnijmy wokół drzewa, żeby ptak nie miał gdzie założyć nowego gniazda.

Więcej w najnowszym numerze  tygodnika "Wprost".

Podziel się
(niezalogowany)
Nick
pracownik 83.30.35.*
Data dodania
2014-02-14 00:15:42
Szanowna Redakcjo
Moim zdaniem należą Wam się podziękowania za ten artykuł mimo, że jest on kontrowersyjny. Może za bardzo skupiliście się na krytyce Kościoła, choć Ksiądz Proboszcz powinien wykazać się większym wyczuciem przychodząc do pracowników a nie do prezesa. Może nie we wszystkim trafiliście w sedno. Ze swej strony nie mogę potwierdzić ani faktur ani kilometrów ani nawet tego, że przed gabinetem prezesa stoi się na baczność czekając na wezwanie. Z pewnością jednak artykuł oddaje klimat panujący w firmie zarządzanej przez despotę. Na dodatek wg dostępnej ogólnej informacji, zarządzający nie posiada żadnego doświadczenia z poprzednich firm w zakresie związanym z pracą Krajowego Systemu Elektroenergetycznego a tym właśnie zarządza. Trudno zaprzeczyć powiązaniom politycznym, co sprawia, że za stan rzeczy odpowiedzialność można przypisać Polskiemu Stronnictwu Ludowemu. Kto dał wam politycy z partii chłopskiej prawo do takich zachowań? Doskonale wiedzieliście jak ten pan sprawdził się w Opolu i PGE. Autor artykułu całkowicie myli się nazywają pana prezesa osobą w średnim wieku. Otóż pan prezes "jako starych" odsuwa od zajmowanych stanowisk i funkcji osoby znacznie młodsze od siebie. Takie, które powinny stanowić trzon jej działalności. W tych kategoriach należałoby nazwać go starcem z poprzedniej epoki energetyki. Ma to oczywiście konsekwencje w otwarciu albo raczej na nowoczesne rozwiązania. Może nawet być tak, że w okresie bumu inwestycyjnego będziemy mieli zamiast technologii na czasie, tą z wczesnej młodości despoty za cenę wyższą od rozwiązań nowoczesnych.
Myślę, że w tej sytuacji nie powinniście obawiać się procesu sądowego. Przeciwnie należałoby go oczekiwać i dążyć do przesłuchania pracowników firmy w Sądzie. Jestem przekonany, że po takim rozwoju wypadków zbierzecie materiał nie na artykuł lecz co najmniej na książkę. W dodatku w Sądzie żaden z szanujących się pracowników nie odważy się kłamać i nie będą oni związani tajemnicą służbową. TAK TRZYMAĆ.
rozwiń komentarz
  
(niezalogowany)
Nick
Wilk z Wall Street 77.114.51.*
Data dodania
2014-02-11 17:03:50
  
(niezalogowany)
Nick
derkacz 77.255.253.*
Data dodania
2014-02-11 09:52:08
  













z dnia: 2014-04-23

Polecamy

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Akcja
Ankieta Wprost
Dodatek
Petelicki. Ostatni strzał
Polecamy
Prenumerata już od 59 zł !
Polecamy

Dodatkowe opcje wyszukiwania:
Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. zamknij
Więcej informacji w naszej Polityce prywatności