Deflacja niszczy przedsiębiorców? Sadowski: Kompletna bzdura

Deflacja niszczy przedsiębiorców? Sadowski: Kompletna bzdura

Dodano:   /  Zmieniono: 
Deflacja niszczy przedsiębiorców? Sadowski: Kompletna bzdura (fot. Jakub Czermiński) 
Jak poinformował Główny Urząd Statystyczny, w lipcu ceny towarów i usług konsumpcyjnych spadły o 0,2 proc w odniesieniu do czerwca. - To granica błędu statystycznego - mówi w rozmowie z Wprost.pl Adam Sadowski, główny inicjator i wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha. Przyznaje jednak, że nawet minimalna deflacja jest zawsze korzystniejsza, niż inflacja.
Daniel Kotliński, Wprost.pl: Na ogólny spadek cen towarów i usług największy wpływ miały przede wszystkim spadki cen żywności - 1,2 proc. - oraz odzieży i obuwia - 2,8 proc. w dół.

Adam Sadowski, Centrum im. A. Smitha: Nie zapominajmy, że to moment radykalnych wyprzedaży wakacyjnych, 70 i więcej procent.

Czyli nie mamy do czynienia z deflacją?

Lepiej mieć do czynienia z deflacją niż inflacją. Ta druga 'zżera' zarobki, to po prostu nieformalny podatek polityków nakładany na nasze pieniądze - i to jest groźne. Deflacja to spadek cen. Świat kiedyś, zwłaszcza przełomu XIX i XX wieku, był światem, gdzie deflacja była zjawiskiem naturalnym.

Ale pytanie, czy wzrost siły nabywczej pieniądza w dłuższej perspektywie nie wpływa niekorzystnie na gospodarkę?

Kompletna bzdura. Jeżeli ktoś sądzi, że inflacja jest lepsza od deflacji, to znaczy, że zabieranie ludziom niewidzialnym podatkiem ich własnych pieniędzy jest w porządku, a jest gorzej, kiedy ludzie mają więcej.

Czyli deflacja nie jest groźna dla gospodarki, a im dłużej trwa, tym lepiej?

Oczywiście. A poza tym, w gruncie rzeczy, od 25 lat tkwimy w prądzie inflacyjnym. Deflacja, jeśli się pojawia, to mikroskopijna rzecz, która nie ma większego wpływu jakościowego i ilościowego na obecne relacje gospodarcze. Od początku lat 90. mamy do czynienia z zabieraniem nam tego, co do tej pory oszczędzaliśmy, a do tego dochodzi podatek od naszych oszczędności - który w Polsce, nie wiadomo dlaczego, wciąż jest utrzymywany.

A w szerszej perspektywie? W europejskich mediach na przestrzeni ostatnich miesięcy pojawiały się takie sformułowania jak "groźba deflacji", "zagrożenie deflacją". Nawet Europejski Bank Centralny podkreślał, że nie może dopuścić do zbyt długotrwałego trendu deflacyjnego...

Jeśli ktoś mówi o groźbie deflacji, to znaczy, że nie rozumie gospodarki. Biorąc pod uwagę  moment 89. roku, kiedy inne kraje wychodziły z socjalizmu - jaki moment był momentem deflacyjnym w skali tego ćwierćwiecza? Nie ma takiego.