Newsletter | Prenumerata | E-wydania | Mobile | RSS
Dołącz do nas:
    
Tutaj jesteś: Strona główna | Tygodnik  Archiwum  Berlinowo
AWR Wprost

Berlinowo

Berlin stał się dla Polaków zastępczą stolicą kultury Aż 12 tysięcy Polaków odwiedziło berlińską wystawę MoMA (najlepsze dzieła Museum of Modern Art w Nowym Jorku). Tylu widzów nie było w ostatnich miesiącach na żadnej wystawie w Polsce. Polacy tłumnie odwiedzają nie tylko pokazy sztuki nowoczesnej, ale też berlińskie teatry czy kluby prezentujące tzw. sztukę alternatywną. Co weekend setki Polaków wpadają do Berlina tylko na kilka godzin, by po obejrzeniu wystawy czy wysłuchaniu Berlińskich Filharmoników wracać do domu.
Polacy pożądania
Berlin jako miasto od kilku lat jest bankrutem. Im gorzej jednak wygląda budżet miasta, tym proporcjonalnie więcej łoży ono na głośne wystawy, premiery teatralne czy koncerty. Berlin chce po prostu w szybkim tempie przestać się kojarzyć z kulturalną nijakością z czasów przed zjednoczeniem Niemiec. I taka polityka okazuje się skuteczna: Berlin zajmuje obecnie trzecie miejsce, po Paryżu i Rzymie, wśród najchętniej odwiedzanych stolic Europy. Miasto zapracowało na to nie tylko wystawą MoMA, ale też tak ważnymi przedsięwzięciami, jak wystawa prerafaelitów "Natur als Vision" czy prezentacja dorobku niedawno zmarłego wybitnego fotografa Henriego Cartiera-Bressona.
Skocz do tekstu
REKLAMA

Polacy są coraz bardziej pożądanymi gośćmi w kulturalnym Berlinie: wśród krajów nowo przyjętych do Unii Europejskiej jesteśmy bezwzględnie liderami, zaś biorąc pod uwagę całą Europę, wyprzedzają nas tylko Brytyjczycy. Polacy uczestniczą w kulturalnym życiu Berlina głównie dlatego, że mają tu blisko, a poza tym są przekonani - jak Justyna Golińska, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika teatralnego "Dialog" - że w Berlinie dzieje się najwięcej w dziedzinie kultury. To przekonanie jeszcze na wyrost, bo kulturalną stolicą Europy jest Londyn. Berlin stara się jednak odzyskać rangę, jaką miał w latach dwudziestych XX wieku, przed dojściem do władzy Hitlera. - Po I wojnie światowej Berlin był najbardziej inspirującym kulturalnie miejscem w Europie. Wystarczy wspomnieć o takich postaciach, jak George Grosz w malarstwie, Erwin Piscator i Bertolt Brecht w teatrze czy Friedrich Murnau w kinematografii. Nazizm, a potem komunizm na dekady zepchnęły Berlin na peryferie europejskiej kultury - mówi Justyna Golińska.
Polacy odwiedzający stolicę Niemiec, by uczestniczyć w jego życiu kulturalnym, zostali dostrzeżeni i docenieni. Biuro Berlin Tourist Marketing, zajmujące się promocją miasta, w maju tego roku przygotowało internetowe strony po polsku. Organizatorzy wystawy MoMA, spodziewając się wielu gości z naszego kraju, swoją ekspozycję reklamowali w polskich gazetach.

Berlińska wielokulturowość
Berlin wzorem Nowego Jorku postawił na wielokulturowość. Wśród najwybitniejszych postaci życia kulturalnego w stolicy Niemiec ze świecą trzeba szukać rodowitych berlińczyków. Za najwybitniejszego pisarza berlińskiego uchodzi rosyjski emigrant żydowskiego pochodzenia Wladimir Kaminer. Świetnie się sprzedają jego powieści, na przykład "Russendisko", bo Kaminer opisuje właśnie wielokulturowy Berlin. Szwajcarski wizjoner sceny Christoph Marthaler dzieli swój czas między Zurych i Berlin, gdzie reżyseruje w Volksbuehne - jednej z najbardziej znanych scen na świecie. Gościem w Berlinie bywa też Robert Wilson, jeden z największych żyjących twórców teatru. Ale słynie on także z przedsięwzięć nieteatralnych: w Berlinie (w Neue Nationale Galerie) zorganizował na przykład wystawę dorobku projektanta Giorgio Armaniego.
Choć w środowiskach niemieckich intelektualistów w najlepszym tonie jest utyskiwanie na schamienie kultury, które niesie amerykanizacja, Berlin szeroko czerpie z amerykańskich wzorców. Amerykańskie w duchu i formie filmy produkuje Bernd Eichinger, najbardziej ceniony producent w Niemczech. Sprawdził się w tej roli w Hollywood, produkując m.in. "Imię róży" Jean-Jacques,a Annauda. Nic dziwnego, że to właśnie jemu powierzono produkcję "Upadku" - filmu opowiadającego o ostatnich dniach Hitlera. Co ciekawe, dwie główne role w tym filmie grają nie Niemcy, ale Szwajcar Bruno Ganz i aktorka pochodzenia rumuńskiego Alexandra Maria Lara.

Podziel się














Polecamy

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Akcja
Ankieta Wprost
Dodatek
Petelicki. Ostatni strzał
Polecamy
Prenumerata już od 59 zł !
Polecamy

Dodatkowe opcje wyszukiwania:
Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. zamknij
Więcej informacji w naszej Polityce prywatności