Newsletter | Prenumerata | E-wydania | Mobile | RSS
Dołącz do nas:
    
Tutaj jesteś: Strona główna | Tygodnik  Archiwum  Tęczowy głos
61autorRozmawiał
AWR Wprost

Tęczowy głos

Rozmowa z MARIAH CAREY, wokalistką
Roman Rogowiecki: - Piosenki z pani najnowszego albumu "Rainbow" brzmią znakomicie. Zastanawiam się, czy mogła pani wybrać inną pracę niż śpiewanie, skoro pani matka śpiewała w operze i udzielała lekcji śpiewu?
Skocz do tekstu
REKLAMA

Mariah Carey: - Moja matka nigdy nie zmuszała mnie do śpiewania, nie miała ambicji zrobienia ze mnie gwiazdy, jak to często bywa z rodzicami, którzy dążą do wylansowania swoich dzieci za wszelką cenę. Moja mama nigdy nie namawiała mnie do niczego, nie eksploatowała mnie, kiedy byłam dzieckiem. Zdawała sobie jednak sprawę, że mam talent. Ponadto wychowywała mnie niekonwencjonalnie. Bywałam z nią w klubach jazzowych, gdzie o drugiej w nocy śpiewałam standardy typu "My Funny Valentine" czy "Ain?t Neceserilly So". Podobnie działo się w naszym domu, gdy przychodzili goście. Śpiewałam w różnych miejscach i bardzo mi się to podobało. Z czasem okazało się, że podświadomie wchłonęłam wiele rozmaitych wpływów i teraz mam z czego czerpać.
- Ma pani świetny głos i talent do pisania przebojów, ale podobnie utalentowanych wokalistek jest wiele. W jakim stopniu pani karierze dopomógł szczęśliwy traf?
- Szczęśliwy traf? Miałam trudne dzieciństwo, pochodzę z biednej rodziny. Gdy byłam dzieckiem, świat nie stał przede mną otworem. Moja matka ciężko pracowała, by nas utrzymać. Z czasem udało mi się zaśpiewać na pewnym ważnym przyjęciu, a moja kaseta demo dotarła do szefa wytwórni płytowej. Zaczęła się pomyślna koniunktura. Nikt poza moją matką nie wierzył, że do czegoś w życiu dojdę. Uważano, że mam szansę jedną na milion.
- Sukces nie był jednak tak nieprawdopodobny. Dysponuje pani przecież głosem o siedmiu oktawach. Takie gardło wymaga specjalnej pielęgnacji.
- Pamiętam, że widziałam kiedyś występ Chaki Khan w zadymionym klubie o szóstej rano - śpiewała fantastycznie. Są artyści o niezniszczalnych, wspaniałych głosach, które nie tracą na sile i barwie. Mój głos ma ultrawysokie, średnie i bardzo niskie rejestry i dlatego mam kłopoty z jego właściwą pielęgnacją. Praktycznie muszę zwracać uwagę na wszystko - od zanieczyszczonego powietrza po wilgotność. Ważna jest też odpowiednia dawka snu. A propos mojego głosu - gdy piszę dla siebie piosenkę, a większość mojego repertuaru stanowią moje utwory, zazwyczaj umieszczam ją w za wysokiej tonacji. Dysponuję naturalnym altem z możliwością śpiewania w wyższych rejestrach. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, ale piszę dla siebie piosenki w zbyt wysokiej tonacji. Mam wrażenie, że zawodowcy tworzący utwory na zamówienie dla określonych wykonawców doskonale znają tonację, w jakiej śpiewa konkretny artysta. Niestety, ja nie znam swojej. Piszę tak, jak dyktuje mi serce i jeśli podoba mi się dana piosenka, zostawiam ją w oryginalnej tonacji. Niekiedy zmieniam tylko tonację utworów innych wykonawców, gdy nagrywam swoją wersję. Tak się stało na nowej płycie z kompozycją Philla Collinsa "Against All Odds". Postanowiłam zaśpiewać ją w jego tonacji, bo uważałam, że dodaje ona kompozycji niezwykłej magii. Dopiero podczas nagrywania zdałam sobie sprawę, że pod koniec Phill w swojej wersji ledwo ciągnie, a ja mogłam spokojnie zaśpiewać jeszcze wyżej. Dlatego podwyższyłam swój śpiew o oktawę, by zyskać taką dramaturgię, jaka jest w jego wersji bez zmieniania tej pięknej melodii.
Podziel się













z dnia: 2014-04-17

Polecamy

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Akcja
Ankieta Wprost
Dodatek
Petelicki. Ostatni strzał
Polecamy
Prenumerata już od 59 zł !
Polecamy

Dodatkowe opcje wyszukiwania:
Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. zamknij
Więcej informacji w naszej Polityce prywatności