Transfer jak milion dolarów

Transfer jak milion dolarów

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Wojciech Balczun (45 lat), były prezes PKP Cargo, najbogatszej spółki z całej grupy kolejowej, okazał się polskim towarem eksportowym w kategorii fachowcy. Właśnie pokonał 30 konkurentów i wygrał konkurs na prezesa ukraińskich kolei państwowych Ukrzaliznycja. Poinformował o tym kilka dni temu minister rozwoju Ukrainy Aivaras Abromaviczius. Teraz wszystko w rękach nowego premiera naszego wschodniego sąsiada, bo kilka dni temu dotychczasowy premier Arsenij Jaceniuk podał się do dymisji.

Ukraińcy wybrali model sprawdzony. Postawili na osobę, która ma już kilkuletnie doświadczenie w restrukturyzacji kolei. Balczun jako prezes PKP Cargo firmował swoim nazwiskiem to, co w Polsce wydawało się nie do zrobienia. Przeprowadził restrukturyzację firmy i wprowadził ją na giełdę. Czy poradzi sobie z nowym arcytrudnym wyzwaniem, jakim jest reforma kolei na Ukrainie? Kraj znajduje się w politycznym chaosie, a korupcja na wschodnią modłę funkcjonuje w ukraińskiej rzeczywistości jako biznesowa reguła. Jeśli zostanie prezesem Ukrzaliznycji, czeka go nie lada wyzwanie, znacznie wykraczające poza polskie doświadczenia. Ukraińskie Koleje Żelazne to monopolista w przewozach pasażerskich i towarowych. Według dostępnych informacji przewożą na Ukrainie 60 proc. wszystkich ładunków kolejowych. Udział tej firmy w całym ruchu pasażerskim (lądowym) to 38 proc. Linie kolejowe, którymi zarządza, to z kolei ponad 21 tys. km. I do tego ok. 300 tys. pracowników. Długi, w jakich topią się koleje ukraińskie, też są niestandardowe – w przeliczeniu na złotówki to ponad 5 mld zł.

Prezes, czyli dyrektor

Balczun z twarzy (gdyby zdjął modne okulary) przypomina trochę jednego z członków legendarnego bigbitowego zespołu Trubadurzy. Może to nie przypadek, bo, podobnie jak Trubadurzy, pasjonuje się muzyką. Jego zespół Chemia gra rocka, a w teledyskach do ich piosenek tańcuje pełno półnagich kobiet. – W tygodniu praca, w weekend granie i komponowanie gitarowych riffów – mówił Balczun, gdy tłumaczył, jak dzieli pasję do muzyki z kierowaniem PKP Cargo. Tę pasję docenił minister Abromaviczius, który powiedział w Kijowie, że Balczun to taki polski Sława Wakarczuk, popularny ukraiński rockman, lider zespołu Okean Elzy. W świecie ukraińskiego show-biznesu musiało zawrzeć. Zespół Wakarczuka to więcej niż muzyka. Wydał wiele płyt i mnóstwo singli, a sam Wakarczuk znany jest ze swojego zaangażowania politycznego. Brał udział w pomarańczowej rewolucji, doradzał Wiktorowi Juszczence, był deputowanym. To ikona.

Chemia Balczuna może się jak na razie pochwalić jedną płytą nagraną, gdy odszedł z PKP Cargo. Czy Abromaviczius miał dokładne dane dotyczące biografii Balczuna? Można wątpić nie tylko po porównaniach do Wakarczuka. Minister rozwoju Ukrainy zachwalał też Balczuna, mówiąc, że był… prezesem PKO BP. „Na początku pokazał się z dobrej strony, kierując największym polskim bankiem PKO BP, a potem doszedł do szczytów kariery, kierując polską firmą kolejową PKP Cargo” – relacjonowała konferencję w Kijowie „Gazeta Wyborcza”. Balczun, jak twierdzą jego stronnicy, rzeczywiście pokazał się z dobrej strony – ale nie jako prezes największego polskiego banku. Nigdy nim nie był. W PKO BP pracował przez sześć lat jako dyrektor marketingu detalicznego. To jednak różnica. Podkreślali to zresztą przeciwnicy jego nominacji na prezesa PKP Cargo. Balczun nie miał żadnego doświadczenia w branży kolejowej. Był specjalistą od marketingu w branży bankowej, a wcześniej pracował na Poczcie Polskiej. Dużym echem odbiła się jedna z pierwszych wypowiedzi publicznych Balczuna. W wywiadzie tak opisywał powody złej kondycji firmy: „Przy obowiązującym dotychczas mechanizmie musieliśmy, np. w przewozach między Śląskiem a portami, kilkakrotnie zmieniać lokomotywę (…). Zdarzało się też, że do lekkiego pociągu kontenerowego „zapinaliśmy” ciężką, dwuczłonową lokomotywę spalinową, której koszt włączenia był dużo wyższy niż włączenie lokomotywy lekkiej”. Na forach kolejowych zagotowało się. Lokomotywy, o których mówił Balczun, dwuczłonowe, dawno nie są używane. No, można je spotkać jeszcze w byłych krajach ZSRR. „Po prostu wstyd. Wstyd, że taki indolent kolejowy jest prezesem spółki, która zajmuje się utrzymaniem lokomotyw. Też chciałbym zobaczyć te ciężkie dwuczłonowe lokomotywy spalinowe pod szyldem PKP CarRRRRRRgo. Boszzzz. Widzisz i nie grzmisz” – napisał jeden z forumowiczów kolejowego portalu. Balczun z przewozami szynowymi związał swój los w 2005 r. Przez dwa lata zasiadał w radzie nadzorczej PKP. Prezesem PKP Cargo został w 2008 r. I pełnił tę funkcję do stycznia 2013 r. Rok wcześniej został też przewodniczącym rady nadzorczej PLL LOT. Z wykształcenia politolog – jak tłumaczył – odszedł z PKP Cargo, bo szukał nowych wyzwań. Prawda jest bardziej banalna. Po drugim zwycięstwie wyborczym PO zmienił się układ polityczny i Balczun nie pasował do stajni Sławomira Nowaka.

Rozliczenia

Minister rozwoju Ukrainy podkreślał, że Balczun wziął PKP Cargo w agonalnym stanie, a zostawił po sobie dobrze prosperujące i dochodowe przedsiębiorstwo. To prawda. Choć recepty były proste. Transport kolejowy w Polsce rozwijał się dynamicznie, jak cała gospodarka. Trzeba było tylko skutecznie dokonać głębokiej restrukturyzacji firmy. I to Balczun faktycznie zrobił. Z ponad 40 tys. ludzi pracujących w firmie zostało trochę ponad 20 tys. Cięcia kosztów przy zwiększających się dochodach z usług przewozu towarów zrobiły swoje. PKP Cargo, które dławiły długi, zaczęło generować zyski. Zasługa Balczuna? Tu zdania są podzielone. – Balczun był twarzą, nad całością kontrole mieli jego najbliżsi współpracownicy – mówi były pracownik PKP Cargo. Jednym z nich był Paweł Pajka. W wielu opiniach to on był głównym napędem wszystkiego, co działo się w PKP Cargo. Pajka Balczunowi już nie pomoże. Zmarł.

Wizerunek Balczuna jako sprawnego reformatora nieco przygasł po jego odejściu z firmy, kiedy zaczęły się rozliczenia. Na jaw wyszła choćby tajemnicza sprawa lokomotyw, które miały pójść na złom (i w tym celu zostały sprzedane), a, jak się okazało, jeździły dalej po torach w firmach konkurencyjnych dla PKP. Sprawa trafiła do prokuratury. Problem dotyczył kilkuset lokomotyw. Do prokuratury trafiła też umowa na transport promami. Miała być niekorzystna dla kolejowej spółki. PKP Cargo musiało płacić za transport promowy niezależnie, czy było co przewozić, czy nie. Inną sprawą, która trafiła na biurka śledczych, były umowy jakie spółki kolejowe, w tym PKP Cargo, podpisywały z firmą Quantum podczas wprowadzania systemu zarządzania bezpieczeństwem informacji. Spółki kolejowe w latach 2008-2013 miały ponieść z tego powodu wielomilionowe straty. W maju 2015 r. rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie informował, że postępowanie to zostało zawieszone w oczekiwaniu na opinie biegłego. Jaki w tych sprawach był udział Balczuna i czy ciągnące się postępowania zaszkodzą mu w podjęciu nowej kariery? Pewnie nie. Ale dla samego ministra to może być dobra szkoła. Na Ukrainie ryzyko firmowania swoim nazwiskiem takiego przedsięwzięcia jest nieporównywalnie większe niż w Polsce. Wyzwanie warte jest jednak ryzyka. Jak ujawnił minister rozwoju gospodarczego Ukrainy, Wojciech Balczun może liczyć na zarobki w wysokości 1,5 mln dolarów rocznie. 25 proc. z tej kwoty to stała pensja, reszta zależy od wyników. To znacznie więcej, niż zarabiał w PKP Cargo. Ze spółki odszedł w styczniu 2013 r. Po miesiącu pracy PKP wypłaciła mu zaledwie 534 tys. zł – nagroda za poprzedni rok plus odprawa.

Okładka tygodnika WPROST: 16/2016
Artykuł został opublikowany w 16/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 1
  • otempora IP
    Rzeczywiście ta balczunowska Chemia nie ma takiego statusu jak Okean Elzy u siebie, ale jednak nagrała nie jedną, ale pięć płyt i jakoś tam zaistniała, nawet zagranicą. Wystarczy sprawdzić na Wikipedii, a nie pisać głupoty.

    Czytaj także