Ewa Kopacz. Reaktywacja

Ewa Kopacz. Reaktywacja

Dodano:   /  Zmieniono: 89
Uczestnicy marszu KOD wnoszą Ewę Kopacz na scenę
Uczestnicy marszu KOD wnoszą Ewę Kopacz na scenę / Źródło: Newspix.pl / MACIEJ SMIAROWSKI
Była premier wraca do gry. Najpierw została wniesiona przez ludzi na scenę na marszu KOD, a jej otoczenie zadbało, by zdjęcie tego zdarzenia trafiło do mediów. Potem zaczęła krytykować PiS i domagać się debaty z premier Beatą Szydło.

Czy sprawiła to wiosna, okoliczności polityczne czy PR-owy plan ułożony przez spin doctora Michała Kamińskiego? Wszystko jedno. Dość, że eksszefowa PO, mocno wycofana po ubiegłorocznych porażkach w wyborach parlamentarnych i partyjnych, nabrała wiatru w żagle. W ostatnich dniach to ona częściej występowała w roli liderki PO niż obecny przewodniczący Grzegorz Schetyna. Na marszu KOD 7 maja to ją, a nie Schetynę, ludzie zaczepiali, fotografowali, a na koniec ponieśli na rękach, by mogła dołączyć na scenie do grona przywódców partii współorganizujących manifestację. To ona broniła też ośmiu lat rządów PO przed zmasowanym atakiem PiS. Choć przecież Schetyna był dwukrotnie ministrem – najpierw kierował resortem MSWiA, a później był szefem polskiej dyplomacji. Czyżby ekspremier odkryła w sobie gen przywódcy?

Błękitne szpilki, migocące kolczyki

Ewa Kopacz odziana w elegancką błękitną garsonkę, niebieskie szpilki, z migocącymi, przyciągającymi wzrok kolczykami w uszach i z uśmiechem na twarzy przemierza sejmowe korytarze. A jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że jej era w polityce minęła bezpowrotnie. Jej poniżająca przegrana w wyborach na szefa klubu parlamentarnego – bo gdy premier przegrywa z własnym wiceministrem, to jest to porażka dotkliwa – i późniejsze wycofanie się z wyborów na szefa partii wróżyły, że czeka ją polityczna marginalizacja. Na kilka miesięcy wycofała się z mediów. Chciała się odciąć od wizerunku lidera przegranej formacji. – To było fascynujące obserwować, jak z szefowej rządu, której towarzyszył tłum współpracowników, za którą torebkę nosił a to rzecznik Cezary Tomczyk, a to były minister sprawiedliwości Cezary Grabarczyk, stała się szeregową posłanką – opowiada jeden z polityków PO. – Wcześniej otaczał ją wianuszek dziennikarzy, teraz mijali ją obojętnie na korytarzu. A ona się tym nie przejmowała. Nie załamała się, że straciła władzę.

Te czasy, gdy była premier z chmurną miną przechodziła niezauważona obok stanowisk dziennikarskich, a jedyną towarzyszącą jej osobą był Michał Kamiński, platformerski outsider, należą do przeszłości. Dziś dziennikarze oceniają, że odważnie stanęła do debaty po PiS-owskim audycie jej rządów, a politycy PO w kuluarach zastanawiają się, czy nie powinna wrócić na kierownicze stanowisko. – Nigdy nie uciekałam od odpowiedzialności. Przez rok byłam premierem rządu PO-PSL i chociażby z tego powodu czuję się zobowiązana do obrony naszych dokonań – tłumaczy Ewa Kopacz w rozmowie z tygodnikiem „Wprost”. – Uważam, że nie mamy się czego wstydzić. Wiele rzeczy nam się udało i jestem z tego dumna. Ale nie zmienia to faktu, że rosnąca popularność byłej premier jest nie w smak obecnemu przewodniczącemu PO Grzegorzowi Schetynie, który od zdobycia władzy w partii w zasadzie nie zanotował na swoim koncie żadnego większego sukcesu. Notowania PO spadają.

Partia pod jego przywództwem miota się od ściany do ściany. Tak było chociażby z programem 500 plus, gdy najpierw PO grzmiała, że zrujnuje on budżet, później domagała się, by rozszerzyć świadczenia na wszystkie dzieci, a ostatnio ustami Rafała Grupińskiego powróciła do narracji o ruinie budżetu. W roli przywódcy opozycji Schetynę bije na głowę Ryszard Petru, lider Nowoczesnej, i to zarówno w Sejmie, jak i poza nim. Na dodatek Platforma ustawiła się poza porozumieniem, które zawiązała reszta opozycji i KOD. – Obserwowałem Petru na marszu KOD 7 maja – opowiada Dariusz Joński z SLD. – Zachowywał się jak rasowy przywódca. Nieomal narzucał tempo marszu, a gdy wszedł na scenę, zapraszał Schetynę słowami: „Choć do nas, Grzesiu”, mimo że to PO wydała najwięcej pieniędzy na organizację marszu. I nawet nikt nie miał mu za złe, że powiedział bez wcześniejszego uzgodnienia o tej wspólnej liście wyborczej opozycji, bo świetnie wyczuł nastrój tłumu. W tamtym momencie ludzie to właśnie chcieli usłyszeć. Tymczasem Schetyna, gdy to usłyszał, miał taką minę, jakby właśnie skosztował cytryny.

W końcu nie po to zdobył władzę w drugiej co do wielkości partii w parlamencie, żeby dać się zepchnąć w cień politycznemu debiutantowi Petru czy byłej premier obciążonej wyborczą porażką. – Schetyna po marszu 7 maja był wściekły na Ewę. Nie dość, że ludzie trzymali transparenty z hasłami: „Ewa, przejmij stery, przywróć porządek do cholery!”, to jeszcze ona udzielała wywiadów, w których mówiła o konsolidacji opozycji. Jak Schetyna to zobaczył, zaraz dostała telefon z pretensjami i bluzgami – opowiada polityk Platformy. Inny działacz PO: – Schetyna po marszu był wręcz wkur…ny. W odwecie zostawił Ewę samą z audytem PiS. Powiedział jej, żeby wieczorem zebrała i przygotowała swoich ministrów do odpierania zarzutów. I z góry zaznaczył, że on jej nie pomoże, bo jest zajęty monitorowaniem klubów obywatelskich.

Cementowanie partii

Oficjalnie celem Kopacz jest cementowanie partii podzielonej działaniami Schetyny, który od objęcia władzy odgrywa się na politycznych przeciwnikach. Media co prawda spekulują, że była premier ze swoimi sojusznikami – Cezarym Grabarczykiem, Jackiem Protasiewiczem, Stefanem Niesiołowskim, regionalnymi liderami usuniętymi ze swoich stanowisk przez Grzegorza Schetynę i oczywiście nieodłącznym Michałem Kamińskim – powoli tworzy alternatywny ośrodek władzy w PO. Ale ona sama temu zaprzecza. – Nie tworzę alternatywnego ośrodka władzy – przekonuje. – Potrafię wypić kawę zarówno z Rafałem Grupińskim czy Andrzejem Halickim, a obaj nie są w moim fanklubie, jak i z Cezarym Grabarczykiem. A wyznaję taką zasadę, że w obecnej sytuacji, gdy postępuje rewolucja antydemokratyczna, należy zjednoczyć wszystkich, żeby się temu przeciwstawić. Z tego też powodu będę pierwsza do cementowania partii, a nie do jej rozbijania.

Do mojego rządu też brałam fachowców, nie kierowałam się sympatiami. Kopacz podkreśla, że do tej pory jej lojalność w polityce była wręcz przysłowiowa. – Proszę zapytać Donalda Tuska, a Grzegorz Schetyna, jeżeli będzie obiektywny, musi stwierdzić to samo – mówi z uśmiechem. I dodaje: – Niczego nie robię za plecami kolegów, gdyby kiedyś przyszło mi do głowy zawalczyć o przywództwo albo odejść z partii, to mam dość cywilnej odwagi, żeby powiedzieć to działaczom prosto w oczy. – Nie ma frakcji Ewy Kopacz – wtóruje jej Stefan Niesiołowski. – Uważamy, że pani premier ma wielkie zasługi dla Polski. Niesiołowski dodaje, że Kopacz nie musi wracać do aktywnej polityki, bo nigdy z niej nie odchodziła: – Nie ustawia się też w pozycji lidera, ale robią to za nią ludzie, jak wtedy, kiedy skromnie stała pod sceną i spontanicznie wniesiono ją na rękach. Kopacz na razie rzeczywiście cementuje partię. Na posiedzeniu komitetu politycznego, które się odbyło w gmachu dawnego KC PZPR, po odejściu sześciu dolnośląskich radnych do Nowoczesnej, na moment wyczuć można było klimat rozłamu.

Padły sugestie, że być może posłowie też zaczną odchodzić. Zauważona została nieobecność posła Michała Jarosa, prawej ręki Jacka Protasiewicza, skonfliktowanego ze Schetyną. Lider PO wydawał się trochę przestraszony tą sytuacją. I wtedy mocna deklaracja Ewy Kopacz, że nie będzie żadnego rozłamu, uspokoiła nastroje. – Ona świetnie wie, że jest i będzie ważną postacią w Platformie – mówi Antoni Mężydło, który nie należy do wianuszka współpracowników Kopacz. – Była premierem. Ma dużą rozpoznawalność. Szczególnie było to widać na marszu KOD. Wzbudzała naprawdę duże zainteresowanie. A rozpoznawalne twarze w obecnej sytuacji muszą odgrywać w naszej partii ważną rolę. Ale są też w PO osoby, które uważają, że Kopacz na zarządach partii umiejętnie punktuje Schetynę, nie ukrywając, że jego postępowanie jej nie odpowiada. – Wewnątrz partii się gotuje – mówi polityk Platformy. Część działaczy ma za złe liderowi coraz gorszy medialny wizerunek PO.

Zdaniem sprzymierzeńców Kopacz jest to efekt słabej polityki medialnej przewodniczącego. – Ostatnio skrytykował „Gazetę Wyborczą”, środowisko, które przez lata było dla nas podporą. To było skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie. Ewa dba o dobry wizerunek PO, a on mógł to pogrzebać – emocjonuje się polityk Platformy. W PO można też usłyszeć, że jeśli obecny przewodniczący nie podniesie sondażowo ugrupowania, to trzeba będzie zmienić lidera. Schetyna formalnie ma zapewnioną kadencję jeszcze na trzy lata, ale dynamika polityczna jest dziś duża, a Kopacz przebija go w rankingach zaufania. Inny z naszych rozmówców dodaje, że przywództwo Schetyny jest puste i nieudolne i że to droga donikąd. – On nie wyznaczył żadnego kierunku polityki, za którym ma podążać partia. Nie ma na nią pomysłu – twierdzi stronnik Ewy Kopacz. – Nie zgadzam się z tym – mówi Mężydło. – Grzegorz jest dobrym liderem. Jesteśmy lepszą opozycją, niż kiedykolwiek był PiS. A marsz 7 maja też nie był dla nas taki nieudany, jak twierdzą niektórzy. Nasze emblematy były na nim widoczne, a Nowoczesnej nie. Rafał Grupiński, najbliższy współpracownik Schetyny, uważa, że przeciwstawianie Kopacz obecnemu przewodniczącemu jest nieuprawnione.– Na posiedzeniach klubu pani premier mocno podkreśla potrzebę wspólnego działania wszystkich polityków PO, często też rozmawia z Grzegorzem, to jest normalna współpraca byłego i obecnego lidera – mówi Grupiński.

Czarny sen Schetyny?

Jaki kierunek dla PO chciałaby wyznaczyć była premier? Z wypowiedzi jej zwolenników wynika, że partia powinna zmierzać w kierunku centro-lewicowym. Zaznaczają, że największą poprawę notowań w zeszłorocznej kampanii wyborczej Platforma zanotowała po wprowadzeniu ustawy o in vitro. Tymczasem Schetyna chciałby, by PO skręciła w prawo i była partią centrowo-konserwatywną. – To są głupie pomysły Schetyny. Po prawej stronie cały elektorat zagospodarował PiS. Tu niczego nie ugramy – mówi poseł PO. Drugi element planu to pozyskiwanie polityków z KOD, lewicy, Nowoczesnej. Była premier chciałaby skonsolidować całą opozycję. A Schetyna na konsolidację patrzy z nieufnością.– Na pewno będziemy dyskutować o ewentualnym szerokim porozumieniu jeszcze w tym tygodniu – mówi Kopacz. Część działaczy PO ciągle postrzega Ewę Kopacz jako wysłannika Donalda Tuska. A to z nim wiążą nadzieję na odbudowę partii, więc i na nią spoglądają z coraz większą życzliwością. I mówią o niej coraz cieplej. – Wiele razy słyszałem, że Ewa jest histeryczna.

Ale nigdy w czasie pracy tego po sobie nie pokazała – mówi polityk PO. – Po utracie władzy nie było łez. Nie przeżyła tak bardzo tej porażki. Obserwowałem ją wtedy i nie mogłem wyjść ze zdumienia, że Ewa Kopacz potrafi być tak twarda. Stronnicy Schetyny uważają, że otoczenie Kopacz chce ją wykorzystać do własnych rozgrywek. – Co mielibyśmy robić w takim szerokim, mocno lewicowym porozumieniu, jakim jest Wolność, Równość, Demokracja – zastanawia się jeden z nich. – Czy towarzystwo Włodzimierza Czarzastego z SLD naprawdę przysporzy nam splendoru? Będziemy z nimi współpracować, podpiszemy się pod ich inicjatywami, ale nie ma co pchać się do koalicji, skoro nie wiadomo, w jakiej kondycji te partie będą w roku wyborów. – Ewa nie walczy dziś o to, by być liderem Platformy, ale można zaryzykować twierdzenie, że rozpoczęła grę o lidera opozycji – twierdzi znany polityk PO. – Niezależnie od tego, czy Tusk wróci teraz, czy po drugiej kadencji, kiedy być może wystartuje na prezydenta, to Ewa w jego imieniu będzie gromadziła ludzi w partii i poza nią.

Nic dziwnego, że Schetyna ma coraz gorszy humor. Gdy ktoś z jego zauszników dopytuje się o ludzi Kopacz, odpowiada: „Niedługo ich nie będzie”. Ale wiadomo, że te słowa są obliczone jedynie na pogrożenie palcem współpracownikom byłej premier. A sama Kopacz wcale nie kryje, że zamierza budować swoją popularność. Jest zadowolona z wyrazów sympatii na marszu KOD. – Ludzie mnie zaczepiali, robili sobie zdjęcia, nawet prosili, żebym do nich przyjechała, bo w kampanii nie udało mi się ich odwiedzić – mówi. – I tak sobie myślę, że ponieważ już nie jesteśmy w rządzie, to pewnie trochę czasu poświęcę na takie wyjazdy. Spotkania z ludźmi zawsze ładowały moje akumulatory pozytywną energią.

Okładka tygodnika WPROST: 20/2016
Cały artykuł dostępny jest w 20/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 89
  • Włodek IP
    1. czy jak ją tak podnieśli i niesli, to trzymali ją za "piczke" ?
    2. a ten plakat, że Wałęsa bohaterem ?

    im chyba się w tych główkach coś popierdzieliło
    • Kaczor IP
      Lepsza Kopacz niz pisowskie swiry.
      • VA BANK IP
        Narcyz ! Gdzie jestes ???? A nie trzeba bylo otróc ? To sprawka Walcowej ! Wracaj !
        • expremier mutant IP
          Reaktywacja, gen przywódczy ? Nie to takie GMO czyli genetycznie zmodyfikowany organizm stworzony nie za pomocą technik występujących naturalnie w naturze tylko przy pomocy tzw. inżynierii PO; metody znanej od 8 lat , stosowanej przy grze w "gałę".
          • redzio IP
            tylko kopacz moze dokopac sie do sukcesu Po iniech weznie jeszcze tego rumuna petresku
            • kryss IP
              ze ten trup polityczny jeszcze cos tam brzeczy??? swiat sie przewraca
              • swensen IP
                JE SUIS PiS !
                • ~~www IP
                  Brawo. Niebawem Platforma osiągnie 3% poparcia.
                  • swensen IP
                    na koniec tego pięknego dnia, którego właśnie redakcja WPROST mi zepsuła, więc pragnę podzielić się z wami moją refleksją, że: GARDZĘ EWĄ KŁAMACZ =NAJSŁYNNIEJSZĄ OSZUSTKĄ POLSKĄ, KTÓRA CHCIAŁA NA ROZKAZ TUSKA Z BRUKSELI I MERKEL Z BERLINA SPROWADZIĆ NA POLAKÓW ZAGROŻENIE I NIESZCZĘŚCIE ISLAMSKIMI SEX-UCHODŹCAMI, żeby ulżyć Tuskowi, Schultzowi, Merkel, Junckerowi, Verhofstadtowi... i innym lewakom eurokołchozowym, którzy na całe szczęście (tak jak kanclerz Austrii) przechodzą do historii i niechlubnego zapomnienia...
                    • adam40 IP
                      Nie no te POpaprańce zapomniały ,że prima aprilis był już ponad miesiąc temu??
                      • salwa śmiechu IP
                        Ha, ha, ha! czy Cha, cha, cha!
                        Która forma jest bardziej poprawna (chodzi o śmiech) dla byłej pani premier?
                        Mogą sobie wybrać bo Polakom wcale do śmiechu nie było w czasie ich rozrywkowego rządzenia.
                        • Polak IP
                          życze z całego serca by ta matolica Kopacz objęła rzady w PO....jest tak głupia,że PO ulegnie dezintergacji
                          • basta IP
                            @ Ewka z Raj(ch)u- Żałosne te twoje wypociny prowincjonalna poetko. Obyś za te paszkwile nie odpowiadała.
                            • Macierewicz IP
                              Najwyzszy czas.
                              • hunter IP
                                żałosna postać ta Kopacz! wciąż taka jaką ją pamietamy na tym dywanie w Berlinie, gdzie Merkelowała musiała ją prowadzić za rączkę! a jak mówi, to de facto ... nie mówi tylko CZYTA Z KARTKI! nawet kilku zdań nie potrafi powiedzieć "z głowy"! teraz polazła na ten Kongres Kobiet -- mam wrażenie że to impreza sponsorowana przez sex-biznes (poważnie), ale nie chodzi tutaj o osoby od "czarnej" roboty (bo uczestniczki raczej takie bardziej odstraszające) lecz o te od zarzadzania, czyli bOOrdel-mamy!

                                Czytaj także