Seria tajemniczych śmierci

Seria tajemniczych śmierci

Dodano:   /  Zmieniono: 
Kajdanki, aresztowanie (fot. ctpaep/ Fotolia.pl)
W ciągu 32 lat od zamordowania ks. Jerzego Popiełuszki w niewyjaśnionych okolicznościach zginęło kilka osób. Wiele wskazuje na to, że była to zemsta bezpieki.

30 listopada 1984 r. nad ranem w wypadku samochodowym pod Białobrzegami zginęli dwaj oficerowie Biura Śledczego MSW wraz z kierowcą. Ówczesny rzecznik rządu – Jerzy Urban – na konferencji prasowej informował, że oficerowie „zajmowali się już ubocznymi okolicznościami sprawy” uprowadzenia i zabójstwa ks. Popiełuszki. Wiadomo, że oficerowie byli w Tarnowie i Krakowie. Wiadomo, że wieźli ze sobą jakieś dokumenty. Z pewnością żadne z tych dokumentów nie trafiło do akt śledztwa i procesu toruńskiego. W sprawie śmierci płk. Stanisława Trafalskiego i mjr. Wiesława Piątka (oraz młodego kierowcy, który prowadził samochód MSW) toczyło się oficjalne śledztwo. 17 kwietnia 1985 r. Sąd Rejonowy w Grójcu skazał kierowcę Edwarda Ł., którego uznał winnym spowodowania wypadku, na karę trzech lat pozbawienia wolności. W końcu lat 80. Edward Ł. nie powrócił do zakładu karnego z jednej z przepustek i ślad po nim zaginął. 

Zemsta na niepokornym mecenasie

9 maja 1985 r., czyli ponad dwa tygodnie po wyroku Sądu Najwyższego wydanym na czterech oskarżonych w procesie toruńskim, w warszawskim domu na Saskiej Kępie odnaleziono zwłoki 33-letniej tłumaczki Małgorzaty Grabińskiej. Z mieszkania nic nie zginęło. Prawdopodobnie celem sprawcy lub sprawców morderstwa była synowa mec. Andrzeja Grabińskiego – pełnomocnika pokrzywdzonych podczas procesu toruńskiego. Synowa mecenasa mieszkała także na Saskiej Kępie i nosiła to samo imię i nazwisko co przypadkowa ofiara nieznanych sprawców. Akta śledztwa w sprawie zabójstwa Małgorzaty Grabińskiej zaginęły po 1989 r. Prawdopodobnym motywem morderstwa mogła być zemsta na niepokornym mecenasie, który podczas procesu toruńskiego reprezentował matkę zamordowanego ks. Popiełuszki – Mariannę. 22 lipca 1989 r. wieczorem została zamordowana 82-letnia Aniela Piesiewicz – matka mec. Krzysztofa Piesiewicza. Piesiewicz był podczas procesu toruńskiego pełnomocnikiem pokrzywdzonych: kierowcy Waldemara Chrostowskiego i starszego brata księdza Jerzego – Józefa Popiełuszki. Z mieszkania matki mec. Piesiewicza nic nie zginęło. Sprawcy morderstwa związali swoją ofiarę w taki sam sposób, w jaki został skrępowany ks. Popiełuszko: sznurem związane nogi i ręce, połączone pętlą założoną na szyi. Używany w porachunkach mafijnych – nazywany duszeniem po włosku – sposób polegał na takim skrępowaniu ofiary, że jakikolwiek jej ruch powodował zaciskanie pętli i duszenie. Sprawców zabójstwa Anieli Piesiewicz nie odnaleziono.

Życzliwe prośby służb

15 lutego 1992 r. w szpitalu w Białymstoku zmarł 18-letni bratanek ks. Popiełuszki – Tomasz. Oficjalnym powodem było zatrucie alkoholowe, choć chłopak w opinii rodziny i znajomych był abstynentem. Osiem lat później (1 lutego 2000 r.) w podobnych okolicznościach umiera 37-letnia Danuta Popiełuszko – żona drugiego brata księdza – Stanisława. Rodzina ks. Jerzego – jego matka i bracia – od początku lat 90. była wielokrotnie zastraszana. Otrzymywali anonimowe telefony z pogróżkami, a także „życzliwe prośby”, by nie rozmawiali z prokuratorami na temat śmierci księdza. Jeszcze przed beatyfikacją, w końcu 2008 r., pojawili się w rodzinnym domu Popiełuszków w Okopach wysłannicy z kurii białostockiej. Prosili rodzinę księdza, by „nie szkodzili beatyfikacji” i „zostawili to śledztwo IPN”. Okazało się, że kuria nikogo do Popiełuszków nie wysyłała... 

Okładka tygodnika WPROST: 20/2016
Więcej możesz przeczytać w 20/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także